O mojej milosci do zielonosci w kuchni juz wspominalam i pokazywalam w moich wyczynach kulinarnych nieraz:
ZUPA KREM Z POROW Z WEDZONYM POSMACZKIEM,
BALERON W KOLENDRZE ZE SZPINAKIEM,
OMLET Z PIECA ZE SZPARAGAMI,
FASOLKA SZPARAGOWA ZAPIEKANA W JAJKU,
PROSTE JAJKA NA TWARDO Z ZIELONYMI DODATKAMI,
ZUPA POKRZYWOWA,
SMAZONE W MASLE KOSZYCZKI MLECZA,
CEBULARZE Z DZIKIM CZOSNKIEM W WERSJI MM,
PESTO Z DZIKEGO CZOSNKU,
SZPARAGI ZAPIEKANE W SZYNCE PARMENSKIEJ,
MOSTEK JAGNIECY Z CHRUPIACA ZIOLOWA SKORKA,
ZUPA Z CUKINI,
Kocham zielony kolor w jedzeniu... Poprawia mi humor i sprawia, ze czuje sie, jakby wiosna byla juz za rogiem.
I nawet jesli zielonosc pochodzi ze zmrozonej torebki, wydaje sie napakowana zdrowiem.
Z drugiej strony kocham rowniez zupy, zwlaszcza w ciemne, zimne i ponure styczniowo - lutowe popoludnia, kiedy mam ochote na cos sycacego, lecz bardzo ciezkiego. O zupach tez mozna u mnie sporo poczytac...
Ponizsza zupa zostala zainspirowana przepisem ze styczniowego wydania magazynu "BBC Food", ktory obok "Delicious" jest moim ulubionym comiesiecznym czytadlem, a takze torebka zielonego petit pois
w mojej miniaturowej zamrazalce, ktora juz od tygodni blagala mnie o wyjecie z tej zatloczonej poczekalni przyszlych obiadow...
Czemu zupa do pogryzienia?
W angielskiej wersji uzyte jest slowo "chunky", ktore tlumaczy sie jako gruby, przysadzisty, w duzych kawalkach,
a ktorego w jezyku polskim raczej nie uzywa sie przy opisywaniu zupy. Jest to, tak zwana, "zupa, w ktorej widelec staje". Gesta i pozywna, a jednoczesnie kremowa i delikatna. Polecam osobom, ktore sa fanami zupy cebulowej, bo jest cebula i por tutaj dosyc wyrazistym podkladem dla groszku.
ZUPA Z ZIELONEGO GROSZKU DO POGRYZIENIA:
Skladniki:
na 4 porcje
- 5 lyzeczek oliwy,
- 5 szalotek lub innych malych cebul o lagodnym smaku, przekrojonych na pol i pocietych na cienkie plasterki,
- 1 glab selera naciowego, pociety na cienkie plasterki (ja nie mialam, ale mialam 5 serc karczocha z puszki, ktore swietnie sie nadaly),
- 3 zabki czosnku, pokrojone w kosteczke,
- 5 porow, przekrojonych wdluz i pocietych na plasterki,
- 300g mrozonego groszku,
- 850 ml wywaru z warzyw,
- 100g poszatkowanych z grubsza pedow groszku (jasne! kto w zime takie cudo znajdzie, ha, ha. Ja znalazlam wyhodowane w domowej kielkownicy, kielki soczewicy) + ekstra do przystrojenia,
- 3 duze garscie swiezej bazylii
Wykonanie:
1. Szalotki, czosnek i seler, jesli uzywamy, dusimy na oliwie przez jakies 4-5 minut, az zmiekna, czesto mieszajac.
2. Dodajemy por, solimy, pieprzymy i dusimy przez 4-5 minut, az stana sie byszczace i jedwabiste.
3. Wsypujemy groszek, wlewamy wywar i doprowadzamy do wrzenia, a nastepnie gotujemy wolno przez 5 minut.
4. Dodajemy pedy groszku lub kielki soczewicy i gotujemy jeszcze z minutke.
5. Przelewamy polowe zupy do robota kuchennego lub naczynia, jesli uzywamy blendera, dodajemy bazylie
i miksujemy na gladka mase. Dodajemy do reszty zupy i doprawiamy do smaku.
6. Podajemy z pedami groszku lub kielkami na srodku kazdej miseczki, polane lekko oliwa z oliwek oraz chlebek czosnkowym z serem Pecorino lub swiezym z chrupiaca skorka.

CHLEBEK CZOSNKOWY DO ZUPY:
Stostowane wczesniej kromki chleba nacieramy przekrojonymi na pol zabkami czosnku i to tak porzadnie, az chleb bedzie sie lsnil od czosknowego soku, a nastepnie ukladamy na nich cieniuchno pokrojony ser Pecorino (lub kazdy inny, ktory lubimy) i wkladamy pod bardzo goracy grill w piekarniku, az ser sie rozpusci (uwaga: Pecorino sie nie rozpusci, tylko lekko zababelkuje, a potem znowu stwardnieje, wiec tosty nalezy jesc cieple).
no to bede testowac! :) uwielbiam groszek. No a ten chlebek..poezja!!! Dzis wielki dzien! W koncu bede miec piekarnik :)))) hehe :)
OdpowiedzUsuńOj, chlebek polecam. Super prosty i super czosnkowy. Czekam na pochwalenie sie wypiekami z piekarnikowego nabytku :)
OdpowiedzUsuńJuż cos tam upichcilam nawet :)
OdpowiedzUsuńMoze w koncu zrobie muffiny w dzien, bo wieczorne swiatlo nie sluzy wypiekom :)
Buziaki z mroznego Wrocka!