Pokazywanie postów oznaczonych etykietą platki owsiane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą platki owsiane. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 października 2012

Pelne energii batony z czerwonej fasoli.


Duzo w tym roku chodze i jezdze na rowerze. Jesli to nie lazikowanie po waliskich wzgorzach, pokrytych gesto owczym "beee", to zablocone przejazdzki po jednym z najwiekszych parkow w Europie: Sutton Park (kliknij na link), ktory znajduje sie prawie po sasiedzku, bo jakies 15 minut na dwoch kolkach.
No i czasem po prostu zachciewa sie podczas tych wysilkow szybciutko zjesc cos, co doda nam pozytywnej energii, ale nie jest pelne cukru, ktory szybko bysmy spalili.
Pierwszy raz natknelam sie na przepis na Czekoladowo-fasolowe batony energetyczne na bardzo interesujacym blogu Camilli Saulsbury Enlightened Cooking. Przepis wyprobowalam, ale po jakims czasie wymyslilam wlasna wersje pieczona, poniewaz dluzej mozna je przechowywac oraz latwiej je tez zapakowac do rowerowego plecaka. Pieczemy je w formie ciasta, ale po ostygnieciu kroimy w prostokaty i pojedyncze porcje owijamy folia aluminiowa. Przepis jest dosyc dowolny
i mozna go bardzo latwo modyfikowac dostosujac smaki do naszego podniebienia.


PELNE ENERGII BATONY Z CZERWONEJ FASOLI:

Skladniki:

  • 1 puszka czerwonej fasoli bez zadnych dodatkow 
  • 1 maly dojrzaly banan
  • 50g. zmielonych migdalow
  • okolo 100-150g platkow owsianych (o ilosci zadecyduje gestosc ciasta po wymieszaniu)
  • 50-100g suszonych owocow wedlug upodobania (ja mialam suszone sliwki, morele, zurawine i jagodu akai)
  • 50g ziaren mieszanych wedlug upodobania (ja mialam pestki dyni, ziarna slonecznika i lnu)
  • pol tabliczki (okolo 75g) gorzkiej czekolady conajmniej 70%
  • 2 lyzki prawdziwego kakao
  • 30 ml ciemnego nektaru z agawy
Wykonanie:

1. Odsaczona fasole i banana, syrop z agawy i mielone migdaly miksujemy w robocie kuchennym na dosyc gladka mase przez okolo 3-4 minuty.

2. Przekladamy mase do duzej miski i dodajemy reszte suchych skladnikow. Robimy to dosyc na oko i wedle upodoban, Mozemy zmienic proporcje suszonych owocow i ziaren, czy tez dodac mniej czekolady.

3. Masa ma byc dosyc scisla, ale platki owsiane musza byc dobrze nasaczone, wiec uwazajmy, by nie dodac ich za duzo. Blache 30x40 cm wykladamy folia aluminiowa i wypelniamy masa.

4. Pieczemy w 170C przez 45 minut. Po ostygnieciu kroimy w kwadraty lub podluzne paski i owijamy pojedynczo folia aluminiowa. Mozna je przechowywac w lodowce do tygodnia.



Smacznego!

środa, 26 września 2012

Brzoskwiniowe "crumble pots" z brazowym cukrem


Kiedy zaczelam pisac tego posta przed moja podroza do Italii, brzoskwinie i maliny byly jeszcze w sezonie. Postanowilam mimo wszystko podac przepis, bo jest on uniwersalny i wystarczy zastapic owoce sezonowymi teraz jezynami, gruszkami lub jablkami i nadal jest aktualny nawet pod koniec wrzesnia, kiedy juz o lecie zapominamy na dobre i zaczynamy szykowac zimowe przetwory. Wszystkie crumble sa bardzo proste i tylko od nas zalezy co do nich wrzucimy i jak urozmaicimy kruszonke.

Podstawowa zasada komponowania kruszonek jest zachowanie pewnych proporcji. Jesli to zapamietamy eksperymentownie ze skladnikami staje sie dziecinnie proste. Zasada jest prosta: mieszamy taka sam ilosc masla, cukru i maki, np. 80g masla, 80g cukru i 80g maki. Ja zmniejszam ilosc cukru poniewaz moje kubki smakowe nie potrzebuja duzo slodyczy. Mozemy tez dowolnie zamienic czesc maki na platki owsiane, orzechy, suszone owoce i co nam sie zywnie podoba, ale calosc nie moze przekroczyc ogolnej wagi produktu sypkiego, czyli jak w powyzszym przykladzie 80g.
Kilka pomyslow:
kruszonka z platkami owsianymi lub otrebami,
kruszonka z orzechami wloskimi,
pelnoziarnista kruszonka z sezamem,
kruszonka z orzechami wloskimi,
kruszonka z wiorkami kokosowymi,
kruszonka z ciasteczkami Amaretti (migdalowymi).
Mozliwosci sa nieskonczone i zalezy tylko od naszej wyobrazni, jak kruszonke urozmaicimy.


Najlepszym sposobem zrobienia crumble, jesli jest nas tylko dwoje, to zrobienie osobnych "crumble pots" czyli pojedynczych wypiekow, ktore sa jedna porcja. Oczywiscie nalezy zredukowac wtedy proporcje naszej kruszonkowej mieszanki odpowiednio.

BRZOSKWINIOWE "CRUMBLE POTS" Z BRAZOWYM CUKREM
Proporcje podaje na dwa crumble w pojedynczych naczyniach o srednicy 10 cm.
Jak wyzej wspominalam owoce mozna zastapic sezonowymi gruszkami lub jablkami z dodatkiem jezyn.
Podaje takze moj ulubiony przepis na kruszonke - dla mnie musi ona zawierac platki owsiane. Migdaly smialo mozna zastapic innymi ulubionymi orzechami posiekanymi w drobne kawalki.

Skladniki:

  • 250g malin / jezyn
  • 1 duza biala brzoskwinia / gruszka / jablko
  • 1 duza lyzka brazowego cukru

na kruszonke:

  • 40g zimnego masla pokrojonego w kostke
  • 30g brazowego cukru demerara
  • 10g zmielonych migdalow lub platkow migdalowych
  • 20g platkow owsianych
  • 10g maki pszennej pelnoziarnistej



Wykonanie:

1. Piekarnik nagrzewamy do 190C.

2. Brzoskwinie kroimy w kostke wielkosci malin, a nastepnie mieszamy z tymze i cukrem. Lekko je lyzka rozgniatamy. Odstawiamy na 10 minut, zeby owoce puscily soki.

3. Suche skladniki kruszonki mieszamy, a nastepnie dodajemy maslo i lekko ucieramy, az powstana okruszki. Nie nalezy mieszac zbyt dokladnie, bo kruszonka, jak nazwa wskazuje, ma byc luzna.

4. Owoce wraz z sokiem, ktory puscily przekladamy do dwoch zaroodpornych naczyn, na nastepnie posypujemy gore kruszonka. Nie dociskamy jej!

5. Pieczemy przez 25 minut lub az gora sie zarumieni, a po bokach bedziemy widziec babelkujacy owocowy sok.

6. Serwujemy gorace najlepiej ze smietanka lub jogurtem naturalnym. Jesli chcemy sie troche rozpiescic zamiast smietanki spora galka lodow waniliowych uczyni ten deser naprawde specjalnym.


Smacznego!

A za jakis czas zapraszam na kulinarna podroz po slonecznej, a tudziez burzowej i deszczowej Italii :))

środa, 11 lipca 2012

Morelowe ciastka owsiane z migdalami


Morele i migdaly - jest cos magicznego w tym polaczeniu. Pasuja do siebie jak sol i pieprz, czy pomidory i mozarella. Klasyczne smaki, ktore uzupelniaja sie wspaniale. Morele sa juz w sezonie, wiec mozna w koncu poszalec
i zaryzykowac ich swieze wcielenie w wyprobowanym przepisie na owsiane ciastka z suszona porzeczka. Sa one zdrowa alternatywa dla innych ciastek i jesli uzyjemy brazowego cukru, lub naturalnych substytutow cukru jak ksylitol czy stewia, moga je jesc spokojnie takze osoby z cukrzyca.


Ja je upieklam z mysla o C., ktory jest ciasteczkowym potworem i zdecydowanie za duzo pozera dzieki temu cukru. Podsunelam mu wiec zdrowa alternatywe, ktora wygrala zdecydowanie z kupnym wyrobem, ktory zostal porzucony
w kat. Jedyny problem polega na tym, ze zdecydowanie za szybko znikaja...



MORELOWE CIASTKA OWSIANE Z MIGDALAMI:

Skladniki:
NA  16 DUZYCH CIASTEK - PRZEPIS WLASNY

  • 8 dojrzalych moreli, wypestkowanych i pokrojonych na 4 czesci
  • 100g suszonych porzeczek lub rodzynek
  • 100g platkow migdalowych
  • 75g zmielonych migdalow
  • 200g masla o pokojowej temperaturze
  • 500g jogurtu greckiego
  • 225g platkow owsianych
  • 175g maki pszennej pelnoziarnistej
  • 125g miekkiego brazowego cukru
  • 1.5 lyzeczki proszku do pieczenia
  • nektar z agawy lub miod do polania moreli poukladanych na gorze ciastek
Wykonanie:

1. Mieszamy wszystkie suche i mokre skladniki oprocz moreli i miodu na w miare jednolita mase.
2. Formujemy z niej kulki wielkosci pilki do golfa, a nastepnie rozplaszczamy ja na blaszce wylozonej papierem do pieczenia. Powinno powstac okolo 16 duzych ciastek, mniej wiecej o srednicy 8cm.
3. Na gore kazdego ciastka kladziemy 2 cwiartki moreli - jedna wnetrzem go gory, a jedna do spodu. Polewamy owoce odrobina miodu lub nektaru z agawy.
4. Pieczemy okolo 40 minut w piekarniku rozgrzanym do 160c, az sie zarumienia, a owoce lekko rozplyna.
5. Studzimy na kratce. Mozna przechowywac w szczelnym pojemniku do tygodnia - o ile tak dlugo przetrwaja...



Smacznego!

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Owsiankowo czyli rozgrzewajace zimowe sniadania i smaczne podwieczorki.


Zima. Co prawda w tym roku wlasciwie jej nie bylo - i odpukac, nie bedzie, nadal daje sie odczuc ciemnoscia, mokroscia
i wietrznoscia. Oj, nie lubie wygrzebywania sie z cieplego lozka, kiedy slonce nie wyciaga do mnie cieplych promiennych rak, aby pomoc mi w porannych ablucjach...
Kiedy juz, niczym niezdarny niedzwiadek, poczlapie w cieplym wlochatym szlafroku do kuchni, chce mi sie miec w srodku cos cieplego, rozgrzewajacego i sycacego, ale jednoczesnie nie ciezkiego. O zaletach owsianki chyba kazdy wie, wiec rozpisywac sie nie bede. To wlasnie jej moj organizm domaga sie w takie zimowe poranki. Owsianka, wiem, jest zdrowa, ale potrzebuje ona "twistu" jakiegos, jak dla mnie, bo sama jest troche mdla. Cukru wyrzeklam sie wieki temu, a co za tym idzie dzemu i miodu tez. A owsianke wlasnie lubie slodka, najlepiej lekko posypana potem gorzkim kakao.



Bylo juz o dodatkach do owsianki sporo na blogach i wiele z bloggerek korzystalu z przepisu Sophi Dahl na kompot
z suszonych owocow idealny z jogurtem i platkami. Moim ulubionym dodatkiem w zastepstwie rodzynek zawsze byla suszona czarna porzeczka, ale zachcialo mi sie wymyslic cos bardziej skomplikowanego, co moglabym przechowac
w sloiczku i lychami wkladac do cieplych platkow, a co nie mialoby w sobie ani grama cukru i skladalo sie z suszonych owockow. I tak troche zainspirowana przepisem Panny Dahl, a troche moim wlasnym przepisem na Dzem z suszonych owocow - pierwszy przepis ever na moim blogu ;), stworzylam cos na podobienstwo dzemu, ale znacznie delikatniejsze, ale tez i gestsze niz Sophiowy kompot.


Nadalam temu roboczy termin:

OMASTA DO OWSIANKI Z SUSZONYCH OWOCOW:

Skladniki:

  • 350 g. suszonych owocow wedlug upodobania (ja uzylam; sliwek, moreli, czarnych porzeczek, zoltych rodzynek),
  • 1 torebka herbaty Earl Grey,
  • lyzeczka suszonych platkow jasminu,
  • lyzeczka suszonych platkow rozy,
  • 4-5 suszonych paleczek lawedny,
  • kilka galazek suszonego wrzosu


Wykonanie:
1.Torebke herbaty razem z suszonymi kwiatami umieszczamy w jakims dzbanuszku, czy zaparzaczu i zalewamy okolo
500 ml wrzacej wody. Parzymy przez jakies 10 minut, az wszystkie aromaty ladnie sie pojawia - prosze sprawdzac noskiem, odcedzamy.
2. Suszone owoce kroimy na kawaleczki mniej wiecej podobnej wielkosci i zalewamy wczesniej przygotowanym naparem. Wkladamy na noc do lodowki, a rano gotujemy na wolnym ogniu przez jakies 20-25 minut. Nie za dlugo, aby owoce sie nie rozpadly, ale by herbata prawie calkiem wyparowala i pozostal tylko gesty, slodki syrop. Aromat kwiatow jest bardzo delikatny, ale i dobrze wyczuwalny, a otaczajacy owoce syrop smakuje podobnie do miodu wrzosowego.
3. Calosc przekladamy do sloiczka i codziennie rano omaszczamy nasza owsianke tym cudem, zachwycajac
w nieskonczonosc nasze kubki smakowe...



Jak juz kiedys Ania z Truskawkowego Bloga napisala, czasami za duzo owsianki nam sie rano nawarzy i szkoda jej tak po prostu wyrzucic. Mozemy wiec zamienic ja magicznie w pyszne ciasteczka podwieczorkowe. Zwlaszcza taka owsianka omaszczona pieknie suszonym owocami swietnie nadaje sie do tej magicznej przemiany:


CIASTKA Z OWSIANKI:

Skladniki:

  • pozostala owsianka - jakies 150g,
  • maka pszenna razowa - 100g
  • lyzeczka proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej,
  • lyzka oleju lub oliwy,
  • ewentualnie mleko, jesli masa stanie sie za gesta ( ma byc lekko lejaca)
  • powidla sliwkowe, najlepiej domowej roboty i bez cukru


Wykonanie:
1. Piekarnik rozgrzewamy do 180C (bez termoobiegu), 160C (z termoobiegiem).
2. Do pozostalej owsianki dosypujemy make i lyzeczke proszku i oleju. Mieszamy az masa zgestnieje, ale stale bedzie lekko lejaca - w razie czego dodajemy mleka. Mase odstawiamy do lodowki na cala noc.
3. Kiedy masa jest juz wylezakowana, na papierze do pieczenia wylewamy owsiankowe kleksy i wciskamy
w ich srodku lyzka lekkie dolki, ktore wypelniamy powidlami sliwkowymi.
4. Pieczemy przez 10-15 minut, az sie zrumienia, ale w srodku stale pozostana miekkie i puszyste.



Idealne na popoludniowe posiedzenie przy herbacie Earl Grey (pewnie juz zauwazyliscie, ze to moja ulubiona) z platkami rozy - tak, tak, takie cudo udalo sie mi zakupic w polskim sklepie na Erdington, gdzie prawie mieszkam - i dobra ksiazka. Nie polecam nowej ksiazki Umberto Eco "Cmentarz w Pradze", jesli macie ochote na cos lekkiego i optymistycznego, ale jesli lubicie poczytac o historycznych teoriach spiskowych, to wtedy jak najbardziej. A jesli za oknem szaro i buro to polecam "Apetyczna Panne Dahl", ktora wiele z was blogowiczek juz zna i lubi. Sophie, ktora zainspirowala mnie swoimi niezbyt wyszukanymi, lecz smacznymi i prostymi przepisami do spojrzenia na moja obecna diete i przypomnienia sobie przynajmniej podstawowych zasad diety niskocukrowej, ktora przeciez tak sobie cenie. A jesli nie macie wcale ochoty na czytanie, wejdzie na Youtube i pogladajcie program Sophie "The Delicious Miss Dahl", ktory jest prawdziwym balsamem na zimowa na dusze...



sobota, 10 września 2011

Chutneys, chutneys...




Chutney jest slowem zapozyczonym do jezyka angielskiego z Hindu-Urdu i opisuje ono sos uzywany w poludniowej Azji. Chutney zwykle zawieraja bardzo specyficzne skladniki polaczone przyprawami z mieszanymi warzywami w uzupleniajaca sie palete smakow.
Moga byc chutneys suche lub mokre, grubo mielone lub gladkie. Angielsko - hiduskie zapozycznie referuje do przetworow ze swiezych lub piklowanych skladnikow, czesto oslodzonych. W przeszlosci skladniki byly ze soba laczone w kamiennym mozdzierzu.
Europejskie chutneys zwykle zawieraja owoce, ocet i cukier gotowane razem do zgestnienia. Przyprawy dodawane do masy to zwykle: sol, kurkuma, czosnek, tamaryndowiec oraz imbir.
Moze nalezy tu jeszcze dodac, ze sa one swietnym dodatkiem zwlaszcza do serow i mies.

Osobiscie uwielbiam to dziwne polaczenie slodkich owocow i pikatnych przypraw z delikatnym aromatem cebuli. Zwlaszcza na kawalku swietnego dojrzalego angielskiego cheddara podanego na owsianym krakersie.W zeszlym roku zaczelam po raz pierwszy eksperymentowac ze sliwkowym chutney, ktore nie bylo udane. W tym roku postanowilam podejsc do niego bardziej profesjonalnie i zaopatrzylam sie w tysiace przepisow, z ktorych narodzilo sie to chutney:



PIKANTNE SLIWKOWE CHUTNEY:

Skladniki:

  • 1 kg sliwek - generalnie mowiac fioletowych i zoltych niewazne jakich, pozbawionych pestek 
  • i pokojonych w drobna kostke,
  • 3 cebule drobno pokrojone,
  • 1 male zielone jablko starte,
  • 100g suszonej czarnej porzeczki ewentualnie zurawiny,
  • 1 lyzeczka drobno startego swiezego imbiru,
  • 1 lyzeczka ziaren musztardowych,
  • 1 lyzeczka zmilonego kminku,
  • 1 lyzeczka papryki,
  • 1 lyzeczka suszonych platkow chili,
  • 750 ml octu winnego (lub mieszanki czerwonego z rozowym),
  • 100 -150g ksylitolu lub cukru muscavado

Z tej ilosci skladnikow przygotujemy okolo 2kg chutney. Przygotowanie zajmuje 30 minut. Gotowanie 35-40 minut. To chutney swietnie nadaje sie nie tylko do sera, ale takze do zimnych mies takich jak pieczony indyk, wieprzowina i szynka, a wiec swietnie nadaje sie na okres swiateczny.

Przygotowanie:

1. Wloz wszystkie skladniki oprocz cukru do duzego garnka i dobrze wymieszaj. Powoli doprowadz do wrzenia, 
a nastepnie zmniejsz gaz i pod przykryciem powoli gotuj przez 10 minut, az sliwki zmiekna.
2. Wmieszaj cukier i 2 lyzeczki soli i wymieszaj, az cukier sie rozpusci. Nastepnie gotuj bez przykrycia przez  20-30 minut, okazjonalnie mieszajac, aby nie dopuscic do przypalenia, az stanie sie geste jak mus.
3. Powlewaj do wysterylizowanych sloikow, zakrec, naklej naklejki i przechowuj przynajmniej przez 2 tygodnie przed spozyciem. Mozna przechowywac przez 6 miesiecy w chlodnym i ciemnym miejscu.



Jak juz wspominalam najlepszym sposobem serwowania sera, a na nim chutney sa wlasnego wyrobu krakersy owsiane. Znalazlam na nie przepis w magazynie Deliciouse, ale byl on totalnie "rubish", wiec udoskonalilam przepis i po kilku probach przedstawiam wlasny przepis na krakersy do sera:


OWSIANE KRAKERSY DO SERA:

Skladniki:
  • 60 g platkow owsianych,
  • 30 g maki pszennej pelnoziarnistej,
  • 50 g masla,
  • 3-4 lyzki mleka,
  • pol lyzeczki sody oczyszczonej,
  • szczypta soli,
  • ekstra platki do posypania krakersow



Wykonanie:

1. Nagrzej piekarnik do 180 stopni.
2. Wymieszaj make z platkami, sola i soda, a nastepnie wetrzyj chlodne pokrojone w kostke maslo. 
3. Stonice posyp maka, a nastepnie delikatnie rozwalkuj wyrobine w kulke ciasto i szklanka powykrawaj krazki. Poukladaj je na papierze do piecznienia i posyp odrobina platkow, lekko wcisnij je w krazki.
4. Piecz przez okolo 20 minut, az ladnie sie zarumienia. 
5. Przechowuj do tygodnia w hermetyczym naczyniu

A na koniec hit. Przepis, ktory bede na pewno powtarzac rok po roku. Cudownie aromatyczne chutney z jezyn - ukochanych owocow mych tego i kazdego lata.


JEZYNOWE CHUTNEY Z CZERWONA CEBULA:
Przepis zainspirownany przepisem ze strony internetowej BBC GOOD FOOD

Skladniki:
  • 500g jezyn umytych i osuszonych,
  • 3 figi (niekoniecznie),
  • 85g ksylitolu,
  • 3 lyzeczki zmielonego imbiru,
  • 2 lyzeczki musztardy Dijon ziarnistej,
  • 150 ml octu winnego bialego lub rozowego (lub pol na pol)
  • 1 male zielone jablko


Przygotowanie:

1. Wymieszaj wszystkie skladniki oproczoctu w garnku. Mieszaj na srednim ogniu, az jezyny sie porozpadaja. 
Posol i popieprz do smaku.
2. Dodaj ocet i i powoli gotuj przez 10 minut bez przykrycia.
3. Ostudz i przeloz do wyparzonych sloikow.
4. Nie martw sie, jesli chutney bardzo nie zgestnieje, bo jezyny maja mnostwo pektyn, tylko musza calkiem ostygnac, aby porzadnie zgestniec.


Warto sprobowac, jesli lubici robic przetwory, bo chutney sa super latwe, a efekty sa naprawde niesamowite 
i nieprzewidywalne, bo kazde chutney smakuje inaczej. I jesli kolejna kanapka wydaje nam sie potwornie nudna, wystarczy nalozyc kapke jezynowego na przyklad i nagle nudna szynka nabiera nowego wymiaru. Polecam goraca, jako zapalona fanka!


Dodaje jezynowe chutney do mojej serii:


I rowniez do mikeserowej Akcji Przetwory dodaje oba chutney: 

Akcja przetwory 2011

oraz Akcji Sliwka;

Akcja Śliwka 2011

niedziela, 27 marca 2011

Weekend pelen zajec.


Zadnych planow nie bylo szczegolnych, a praktycznie caly weekend nie zatrzymalam sie, nie mowiac juz
o ugotowaniu czegos szczegolnego. O ironio, w piatek rano przed praca udalo mi sie stworzyc dzieki mojemu nowemu nabytkowi - Syropowi z Agawy- muffinowy masterpiece. Im mniej mam czasu, tym wiecej go mam, jesli ma to sens...
A w weekend zamowilismy cala tone ziemi, ktora wypelnila wybudowany przez Andrzeja Warzywniak, jak ja go postanowilam nazywac, ktory jest wielkim pasem ziemi obramowanym plytami z betonu, w ktorym bede uprawiala rozne warzywne cuda. Potem wyprawa do centrum ogrodniczego, gdzie popadlam w stan nazywany czesto oczoplasem. Wozek wypelnil sie bardzo szybko sadzonkami i tylko interwencja A. uratowala mnie przed bankructwem, he, he. Wiec w lecie bedziemy mieli:
Papryke slodka, ostra i cajenne,
Pomidory sliwki, czarne cherry, zolte sunbaby, czerwony i zolty ozarowski i bycze serce,
Patiosony,
Brukselke,
Kapuste,
Mix salad,
Truskawki,
Ogorki i jakis milion ziol.
Miejmy nadzieje, ze pogoda bedzie sprzyjala i moja reka nowicjusza nie zawiedzie. W razie czego mam Mame na Skypie, ktora rozwiewa moje ogrodnicze watpliwosci. Dzieki Mamo :)
Sobotni wieczor spedzilismy w milym towarzystwie przy milym winku i jeszcze milszym scratchowaniu pewnego pana D.
Rano popedzilam na Pchli Targ, ktory sie nie odbyl...w poszukiwaniu baniek metalowych po mleku na stylowe sadzenie ziol. A wrocilam z zielona miska krysztalowa i zielonym dzbankiem, ktory postanowilam bedzie na wino. I jeszcze z butami....
Popoludnie w ogrodzie, gdzie truskawki zajely dumne miejsce w wiszacych koszykach i w Warzywniaku tuz obok Pani Szalwii i Pana Tymianku niedaleko Karlowatego krzewka Curry. Obiad grillowany i saladkowy popijany winkiem z zielonego dzbanka byl tak szybki, ze nie bylo kiedy fotografowac, a szkoda, bo salata w zielonej misce z biala porwana niedbale mozarella prezentowala sie iscie po krolewsku.

Dopiero wieczorem znalazlam czas, zeby sie troche zrelaksowac i obejrzalam swietny i inspirujacy film "Julie  & Julia". Co za niesamowita kobieta Julia Child... Juz wiem, jaki bedzie nastepny zakup ksiazkowy :)

No ale wracajac do mojego piatkowego przedpracowego wyczynu:

OWSIANE MUFFINY Z CZEKOLADA I SUSZONA CZARNA PORZECZKA: 

Skladniki:
2 szklanki maki pszennej z pelnego przemialu,
2 jajka,
2 lyzki syropu z agawy (uwaga 1.5 raza slodszy od cukru),
2 czubate lyzki platkow owsianych,
spora garsc czarnej suszonej porzeczki sparzonej goraca woda,
1/4 tabliczki czekolady 70% kakao,
szklanka mleka 1.5% tluszczu,
plaska lyzka proszku do pieczenia,
szczypta soli,
laska wanilii,
lyzeczka cynamonu,
kilka kardamonow, a raczej wyluskanych i zmiazdzonych jego nasion,
1 pomarancza

Wykonanie: 
Platki owsiane nalezy uprazyc na suchej patelni caly czas mieszajac, aby nie przypalic, az sie ladnie zarumienia. Suche skladniki mieszamy w misce, odkladajac na bok okolo 1 lyzke uprazonych platkow. Wlac mleko, zetrzec skorke z pomaranczy, wycisnac sok, czekolade polamana na male kawalki dodac
i wymieszac. Odstawic na jakies 10 minut.

Tak przygotowane ciasto nakładam do formy muffinowej, wypełniając każdy otwór do trzech czwartych wysokości. Muffiny posypuję je resztą płatków owsianych i piekę 20-25 minut - czy są doskonale upieczone sprawdzam, wkłuwając do środka patyczek - jeśli po wyjęciu jest suchy, znak to, iż czas wyciągać je
z piekarnika.

Po wyjęciu muffiny zostawiam w formie przez 10 minut, potem delikatnie je wyjmuję. Najlepiej je zjesc tego samego dnia, bo niestety potem staja sie twardawe, choc nadal smaczne.

Zainspirowane tym przepisem.


Swietnie nadaja sie na sniadanie weglowodanowe w diecie MM i dzieki zawartosci syropu z agawy nie maja wysokiego IG. Jednakze nie nalezy ich jesc zbyt czesto ze wzgledu na czekolade :(

wtorek, 22 marca 2011

Kocie igraszki

 

Wiosna w pelni... Kwiaty sie rozszalaly i stanowia wspaniale tlo do zabawy dla wszystkich szalonych kociakow swiata. Wieczory sa pelne zapachow, ptasiego swiergotania, siedzenia przy stole pelnego kwiatow
i kubku zielonej herbaty ze zblakanym paczkiem. Az trudno mi uwierzyc, ze jeszcze poltora tygodnia temu bylo zimno, szaro i buro...

Kontynuujac poszukiwanie ZIELONEGO nie tylko na dworze, ale rowniez w kuchni, wyciagnelam
z zamrazalki - niestety- torbe szpinaku. Mojego niegdys najwiekszego wroga. Do czasu, kiedy niezyjaca juz pani Basia z Kamienca kolo Wroclawia poczestowala mnie tymze z ogromna iloscia czosnku i smietany. Strzala Amora uderzyla mnie  natychmiastowo, juz po pierwszej lyzce tego smakolyku. Od tej pory zawsze przyrzadzam szpinak w ten sam sposob, czasem tylko zamieniajac smietanke na fete lub doddajac chili. Wiem, ze nie jest to specjalnie odkrywczy sposob, ale ta moja osobista przygoda z tym  nienawidzianym przez dziatwe chyba calego swiata przysmakiem warta jest wspomnienia.

Zawsze twierdzilam, ze najsmaczniejsze potrawy gotuje bez przepisow i wymyslone z tego co lodowka przyniesie. I tym razem  tak powstal moj:

BALERON W KOLENDRZE ZE SZPINAKIEM:

Skladniki:
plaster baleronu podwedzonego,
ziarna kolendry,
majeranek,
lubczyk,
pieprz,
oliwa z oliwek

400g mrozonego szpinaku,
4 zabki czosnku,
smietanka 18%,
sol


pol czerwonej cebuli pokrojonej w piorka
kilka galazek swiezego tymianku do "ubrania" dania





Wykonanie:
Kolendre i reszte przypraw ucieramy w mozdzierzu. Baleron nacieramy oliwa, posypujemy przyprawami, ktore porzadnie wcieramy. Odstawiamy na bok.

Szpinak wrzucamy do garnuszka i wlewamy wody tak do polowy. Wrzucamy zabki czosnku w lupinkach Gotujemy az sie rozmrozi i zmieknie. Wyjmujemy czosnek, wylupujemy i przeciskamy z powrotem do szpinaku. Dodajemy smietanki, tak aby szpinak ladnie sie zabielil.

Podgrzewamy piekarnik do jakichs 180C. Wykladamy szpinak do zaroodpornego naczynia. Na to ukladamy pokrojony w paski baleron i piorka cebuli. Polewamy nieduza iloscia oliwy i wstawiamy do piekarnka na jakies 20-25 minut. Posypujemy tymiankiem juz po upieczeniu.

Uwaga: baleron jest badzo slony, wiec nie nalezy go juz dosalac.







Jest to doskonaly posilek tluszczowy dla MM-ek.

Za to z przepisu, co prawda za drugim dopiero razem, udal mi sie i to bardzo przepyszny Chleb na sodzie 
z platkami owsianymi. Jest on wedlug przepisu z blogu Heidi, ktora promuje naturalne jedzenie. Oczywiscie musialam przepis troche zmodyfikowac, bo lodowka przyniosla zamiast maslanki kwasne mleko i zgubilam gdzies po drodze conajmniej pol  lyzeczki soli, he, he...

CHLEB NA SODZIE Z PLATKAMI OWSIANYMI:

Skladniki:
1.5 kubka platkow owsianych nieprazonych,
0.5 kubka zarodkow pszennych,
250g maki pszennej z pelnego przemialu,
50 g maki orkiszowej,
350 ml kwasnego mleka,
2 lyzki tegoz do posmarownia bochenka,
i chude mleko, zeby rozrzedzic ciasto,
poltora lyzki sody oczyszczonej,
pol lyzki soli,
czaruszka i kminek do posypania

Wykonanie:
Platki owsiane mielimy lekko blenderem na niezbyt drobna maczke. Mieszamy suche i mokre skladniki. Wyrabiamy ciasto, dolewamy mleka jesli ciasto wyglada suchawo. Wykladamy je do formy keksowej. Smarujemy wierzch reszta kwasnego mleka, posypujemy czarnuszka i kminkiem i robimy kilka glebokich naciec nozem na skos.
Pieczemy przez 30 minut lub krocej w piekarniku rozgrzanym do 200C, az skorka sie zarumieni i chleb bedzie wydawal pusty dzwiek przy pukaniu w niego.


 Chleb w srodku ma dosyc intensywny zolty kolor. Mysle, ze to za sprawa platkow osianych. Ma bardzo delikatny leciutko slodki posmak, kremowy jak owsianka. Jest doskonaly z serkiem i dzemem na sniadanie, ale z posolonym maslem - podobno, bo ja nie moge - tez smakuje przednio.

Oczywiscie chlebek w porcji do 100g jest doskonaly dla MM-ek na sniadanie lub przed 12.00 w poludnie.