Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 lutego 2013

Kremowe pory i pistacjowy dorsz na czarnym risotto


Rozpieszczam sie smakowo. Bo to, ze dieta - a jest - nie znaczy, ze musi byc nudno na talerzu. Zima wydaje sie taaaka dluga w tym roku i brakuje mi mojego kochanego zielonego, a zupelnie zapomnialam o tym wspanialym i bardzo zielonycm warzywie zwanym POR. W polaczeniu z kremowym sosem i lekka ryba na delikatnym risotto sepia* przytarganym z Wenecji, nie tylko pieknie prezentuje sie kolorystycznie, ale lechce kubki smakowe wieloma smakami, ktore wspaniale sie uzupelniaja.

KREMOWE PORY I PISTACJOWY DORSZ NA CZARNYM RISOTTO:

Skladniki:
na 2 porcje

  • 1 duzy por pokrojony na plasterki razem z zielona, gorna czescia
  • pol litra warzywnego bulionu
  • serek kremowy typu filadelfia z obnizona zawartoscia tluszczu (okolo 3 lyzek)
  • peczek pietruszki poszatkowany
  • kilka galazek tymianku, oskubanych
  • sol i pieprz
  • 2 filety z dorsza
  • 10 pistacji
  • przyprawa mieszana: ziola, chili i czosnek
  • oliwa z oliwek
  • 80g czarnego risotto, jesli nie to zwykly ryz na risotto lub po prostu basmati
Wykonanie:
1. Por podsmazamy na malej lyzce oliwy i kiedy sie zeszkli, wlewamy okolo 125ml bulionu, a nastepnie dodajemy kremowy serek. Doprawiamy do smaku i gotujemy na malym ogniu, az zmieknie i stanie sie muslinowo przezroczysty i kremowy. Pod koniec dodajemy natke i tymianek.

2. W tym czasie do pozostalego goracego bulionu dodajemy ryz i gotujemy na malym ogniu, az do wsiakniecia plynu. Jesli ryz zacznie za bardzo wysychac mozna dodac wody. Nie dodalam wiecej bulionu, jak w klasycznym risotto, poniewaz nie chcialam stracic lekko rybnego posmaku atramentu z osmiornicy.

3. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.

4. Pistacje wyluskane ze skorupek ltuczemy w mozdzierzu i mieszamy z przyprawa. Zaroodporne naczynie lekko smarujemy oliwa i wykladamy do niego filety z dorsza. Ich wierzch rowniez smarujemy oliwa i posypujemy przyprawa,
a nastepnie ja lekko dociskamy. 

5. Pieczemy rybe przez okolo 10-12 minut w zaleznosci od grubosci filetow, a nastepnie grillujemy przez 2 minuty, aby pistacjowa posypka sie zarumienila. Serwujemy rybe na ryzu polanym lekko kremowym sosem z pora.

Smacznego!


*risotto sepia lub risotto negro (wl.czarne risotto) to ryz risotto, ktory zostal zabarwiony na czarno atramentem z osmiornicy. Bardzo popularne w rejonie Veneto, a zwlaszcza a Wenecji, co z pewnoscia jest skutkiem bliskosci morza.

niedziela, 21 października 2012

Ragout z ciecierzycy i baklazana z suszonymi borowikami.


Po powrocie z urlopu, juz ponad miesiac temu, po wszystkich wspanialych kulinarnych doswiadczeniach w kraju Michala Aniola, jakos moje wlasne gotowanie znudzilo mi sie. Popadlam w rutyne. Staram sie gotowac wlasciwie codziennie poza jednym dniem, kiedy wychodzimy na obiad, a raczej na pogaduszki nad talerzem. I mimo iz kocham gotowanie, to zaczelo wiac nuda. Usiadlam wiec pewnego dnia na kanapie i wyciagnelam wszystkie zeszlo i tegoroczne magazyny kulinarne z odpowiedniego miesiaca i zaczelam planowac jadlospis. Po zaplanowaniu tegoz, zrobilam liste zakupow, ale przedtem dokonalam swoistej inwentaryzacji szafek i zamrazalnika i sporzadzilam listy, ktory przyczepilam we wlasciwe miejsca. Swietna zabawa, zwlaszcza na jesien, kiedy mnie wlacza sie, jak to nazywam syndrom wiewiorki. Robienie zapasow i organizowanie kuchennych szafek, tak abym jak najmniej czasu musiala spedzac w sklepach, a jak najwiecej
w parkach, ktore w tym roku wyjatkowo pieknie sie ozlocily. Ze zdziwieniem zauwazylam, ze moja lista zakupow zmniejszyla sie o polowe! Wiekszosc produktow juz mialam i tylko te swieze musialy byc w tygodniu zakupione.
Jednym z przepisow, ktore wykorzystalam, jest vegetarianskie Ragout, na ktore przepis znalazlam w pazdziernikowym wydaniu mojego ukochanego magazynu Delicious, a ktory w orginale mozecie zobaczyc na stronie internetowej (kliknij tu). Przepis urozmaicilam baklazanem, zwyczajnie poniewaz jeden z nich poniewieral sie w kuchni powoli tracac swa piekna jedrnosc. I bardzo dobrze, bo stal sie on swietnym substytutem dla miesa w tym wegetarianskim przepisie.

RAGOUT Z CIECIERZYCY I BAKLAZANA Z SUSZONYMI BOROWIKAMI.
SKLADNIKI DLA 2 OSOB Z DUZYM APETYTEM

Skladniki:

  • 1 cebula, dokladnie posiekana
  • 1 zabek czosnku, zmiazdzony
  • 15g suszonych borowikow (ale podgrzybki tez sie swietnie nadadza)
  • 1 puszka ciecierzycy, odcedzonej
  • 1 puszka posiekanych pomidorow
  • 1 sredniej wielkosci baklazan, pokrojony w dosyc drobna kostke
  • platki lub proszek chili do smaku
  • garsc posiekanej natki pietruszki
  • oliwa z oliwek do smazenia
  • 2 duze placki czapati bez dodatkow, pogrzane w piekarniku przez 1 minute tuz przed podaniem

Wykonanie:

1. Podgrzej oliwe na patelni i dus cebule oraz baklazana przez 10-12 minut, az zmieknie. Dodaj czosnek i smaz przez kolejne 2 minuty. Jesli baklazan wchlonie wszystkie soki, nie daj sie skusic, by dodac wiecej oliwy, lecz po prostu dodaj odrobine wody.

2. W miedzyczasie grzyby zalej w malej miseczce okolo 200ml wrzacej wody, przykryj i odstaw na 10 minut. Odcedz, zachowujac drogocenny plyn, a grzyby posiekaj na drobne kawalki.

3. Dodaj do patelni puszke cieciorki i pomidorow. Wlej wode z grzybow i wrzuc te posiekane. Dodaj chili, posol i popieprz dosc hojnie i dus na srednim ogniu przez 30 minut. Przed serwowaniem posyp posiekana natka.

Wiem, ze przepis moze wydawac sie malo atrakcyjny, bo ma tak niewiele skladnikow i nie zawiera miesa. Sama podeszlam do niego z rezerwa, ale bylam bardzo pozytywnie zaskoczona. Baklazan wspaniale wchlonal grzybny aromat, 
a pomidory swietnie tez sprawdzily sie w grzybowej, bardzo wytrawnej wersji. Ciecierzyca jest bardzo wartosciowym substytutem miesa, jest pelna bialka i nasiaka latwo aromatem sosu. Do tego cale danie jest niskotluszczowe i moze stac sie skladnikiem wielu diet.



Smacznego!

czwartek, 9 sierpnia 2012

Letni misz-masz z kaszy gryczanej i papryki


Propozycja na lekka kolacje w sam raz na przejedzony w Polsce zoladek.

Skladniki:
NA 2 PORCJE LUB 4 JESLI POTRAWA SERWOWANA JAKO PRZYSTAWKA

  • 1 torebka (125g) kaszy gryczanej ugotowanej wedlug przepisu
  • 2 czerwone papryki
  • 1 duza cebula
  • garsc suszonych grzybow ( ja mialam podgrzybki)*
  • 20 g startego pecorino lub parmezanu
  • kawalki pieczonego kurczecia (okolo 200-300g)
  • oliwa z oliwek
  • sol, pieprz i eko vegeta lub kostka rosolowa


Wykonanie:

1. Suszone grzyby zalewamy wrzatkiem i odstawiamy na 10 minut.
2. Na oliwie podsmazamy pokrojona cebule i papryke, az zmiekna. 
3. Wrzucamy na patelnie z warzywamy kasze i zalewamy wywarem z grzybow, ktore tez po poszatkowaniu dodajemy.
4. Przyprawiamy i probujemy.
5. Dodajemy starty ser i kiedy juz wszystko ladnie sie wymiesza, a ser rozpusci dodajemy kawalki kurczaka, zeby je tylko delikatnie podgrzac.


*Suszone grzyby mozna, a wrecz trzeba zastapic swiezymi, a moze tylko wzbogacic, bo wywar z suszonych podgrzybkow nadaje potrawie gleboki wytrawny smak. Ja nie dodalam, bo zwyczajnie nie mialam.


poniedziałek, 9 lipca 2012

Tajskie kotleciki ze slodkim sosem chili.



Zeby nie bylo, ze tylko ciasta i ciastka pojawiaja sie w mojej diecie, ha, ha. Staram sie codziennie, z wyjatkiem jednego wieczoru, ktory jest ustalonym dniem wyjsciowo-obiadowym, przygotowywac cos smacznego, ale tez w miare mozliwosci zdrowego. Uwielbiam eksperymentowac z roznymi smakami, przyprawami i dodatkami. Juz kiedys wspominalam, ze mam szczescie mieszkac w dzielnicy, gdzie jest mnogosc indianskich sklepow, ktore moga dostarczyc ispiracji na cale zycie swym wyborem przypraw, przeroznych czapati czy tez soczewicy i fasoli. Ostatnimi czasy podkochuje sie mocno w tajskim curry. Jeszcze nie probowalam takiego autentycznego z tajskiej restauracji
- jest juz na liscie naszych wyjsc obiadowych, ale za to uzywam z wielka namietnoscia tajskich past curry,
a szczegolnie tej z zielonych chili, ktora znalazlam wlasnie w jednym z idianskich sklepow tuz za rogiem. Pasta taka przechowywana w lodowce przetrwa wieki, u mnie jakies 3-4 miesiecy i jest bardzo wydajna w zaleznosci od naszych upodoban smakowych co do ostrosci potraw. Jesli lubicie chili i jego ostrosc, pokochacie ta paste. Zielone chili jest troszke lagodniejsze od czerwonego i ma bardziej wyrazisty smak. Uzylam jej w przeszlosci do doprawienia mlodej kapusty, lekkiego gulaszu z piersi indyka, marynowania wieprzowiny i wszelkiego rodzaju stir fry'ow.
Ostatnio wyprobowalam tez super prosty i szybki przepis na tajskie kotleciki znaleziony w jednej z malych ksiazeczek doloczonych do BBC Good Food Magazine, zamieniajac piers z kurczaka na indyka, ktorego jakos bardziej lubie. Przypomina mi w strukturze wieprzowine, ale bez wysokiej zawartosci tluszczu. Kotleciki byly pyszne zwlaszcza palaszowane z cieplym chlebkiem pita, przecietym na pol nozyczkami, a nastepnie nafaszerowanym gotowana na parze kapusta, plastrami ogorka, pomidorkami koktajlowymi i polane slodkim sosem chili domowej roboty.

TAJSKIE KOTLECIKI ZE SLODKIM SOSEM CHILI:

Skladniki:
NA 4 PORCJE

  • 3 duze piersi z indyka (ok 350g), pokrojone w kostke,
  • 1 srednia cebula pokrojona w niedbale kawalki,
  • zabek czosnku jw.,
  • 2-3 lyzki zielonej pasty tajskiej lub 1 zielone chili,
  • 1 lyzeczka sproszkowanego imbiru lub kawalek swiezego, taki wielkosci kciuka, obrany,
  • 1 lyzeczka sproszkowanej kolendry lub garsc swiezych lisci,
  • sol i pieprz,
  • olej do smazenia
Na sos chili:
  • sos tabasco lub jakikolwiek inny sos chili,
  • ketchup,
  • miod lub nektar z agawy

Wykonanie;

1. Wrzucamy wszystkie skladniki do kuchennego robota i mielimy, az mieso zmieni sie w mase, jak na pasztet, 
a przyprawy wymieszaja.
2. Formujemy z mieszanki male kotleciki i smazymy na rozgrzanej patelni lub grillujemy w piekarniku.
3. Sos tworzymy mieszajac 3 skladniki do smaku - proporcje zaleza calkowicie od naszych upodoban.
4. 4 chlebki pita podgrzewamy w piekarniku pod grillem (200C) po 1 minucie, dla kazdej strony. Przecinamy na pol nozyczkami.
5. Serwujemy na talerzu z pokrojonymi pomidorkami, ogorkiem, ugotowanymi na parze liscimi kapusty (pycha!), ewentualnie majonezem i polewamy obficie naszym domowej roboty sosem.

Smacznego!

środa, 10 sierpnia 2011

Niskotluszczowy makaron na dzien powszedni.


Sa takie potrawy, ktore choc smaczne i do tego latwe w przygotowaniu nie znalazly by miejsca na naszym weekendowym stole. Ich prostota umiejscawia je w srodku tygodnia, gdy zmeczeni wracamy do domu
i chcemy zjesc obiad szybko, ale nie byle jak.

Do tego dbamy przeciez o linie, wiec nie wchodzi w rachube pizza lub inne kebaby. Chcemy czegos niskotluszczowego
i nisko cukrowego, a do tego jeszcze pelnego bialka i dobrych weglowodanow. Taki zbalansowany posilek ma dac nam energie na nastepny zapracowany dzien.

Polecam wiec makaron, ktory mozna jesc na tysiac jeden sposobow i tylko od tego, jak go przyrzadzimy zalezy jego dietetycznosc. Najlepszym proteinowym dodatkiem jest oczywiscie miesko z piersi....nie, nie, nie kurczaka, ale indyka. Posiada ono o wiele wiecej bialka i jeszcze mniej tluszczu. No i jakas zieleninka tez by sie przydala, a do tego lekki sos
i tyle.  Zapraszam wiec na takowy makaronik:


TAGLIATELLE Z BOBEM I PIERSIA Z INDYKA:
PORCJE: 4, PRZYGOTOWANIE: 5 MINUT, GOTOWANIE: 15 MINUT 


Skladniki:


























  • 4 piersi z indyka bez skory
  • 1 lyzeczka oliwy z oliwek
  • 300g makaronu tagliatelle
  • 175g bobu swiezego lub mrozonego
  • 85g niskotluszczowego serka ala filadelfia
  • sok z cytryny
  • 6 lyzeczek swiezo startego parmezanu
  • natka pietruszki duuuza garsc



Wykonanie:

1. Upiecz indyka na grillu przewracajac piers na druga strone w polowie. Zajmuje to okolo 3 minut na mocno rozgrzanym grillu lub patelni.
2. Ugotuj makaron w osolonej wodzie, dodajac bob podczas 3 ostatnich minut gotowania. Odcedz zachowujac 150ml wody z gotowania.
3. Pokroj piers na paski i wrzuc na patelnie z lyzeczka oliwy i makaronem, niskotluszczowym serkiem ala filadelfia, sokiem z cytryny, bobem i 4 lyzeczkami parmezanu. Delikatnie podgrzej dodajac zachowana wode z gotowania. Posol, popieprz i wmieszaj natke pietruszki.
4. Serwuj posypany reszta parmezanu i swiezo zmielonym pieprzem.

Smacznego!!!


Ciekawostka: BOB- nie tylko zawiera duzo bialka i blonnika, ale takze tak zwane L-dopa, ktore pomaga organizmowi 
w produkcji dopaminy przez mozg. A ta jak wiemy jest hormonem szczescia....


Pa!

wtorek, 28 czerwca 2011

Spadajace maliny


Tessa Kiros swoja ksiazke "Falling Cloudberries - swiat rodzinnych przepisow"* zaczyna slowami: "Spadajace maliny, Gravlax, specjalne Frytki mojego dziadka, woda z kwiatem pomaranczy i cynamonem, pudding ryzowy, zeberka 
i stroganoff, platki rozy i jasmin w upalna letnia noc...sa to tylko niektore ze wspomniem, ktore sa zawsze ze mna, pochodzacych z zycia w wielu krajach i z gotowania rodziny, ktora pokochala wiele kuchni. Sa to przepisy, ktore pozostaly ze mna, ktore podrozowaly ze mna od domu do domu oraz zostaly podarowane przez przyjaciol. Sa to przepisy, ktore kocham."

Tessa urodzila sie w Londynie. Jej matka byla Finka, a ojciec Grekiem pochodzacym z Cypru. Rodzina przeprowadzila sie do Afryki Poludniowej, kiedy mala cztery lata. W wieku lat osiemnastu Teresa opuscila dom rodzinny, aby podrozowac
i poznac inne kultury i tradycje swiata, a takze odmienne sposoby zycia i jedzenia. Pracowala w restauracjach Sydney, Aten i Meksyku, a takze w slawnym Londynskim Groucho Club. Napisala kilka ksiazek o gotowaniu i w czasie jednej
z podrozy kulinarnych do Wloszech poznala swego meza Giovanniego. Mieszkaja w Toskani razem z ich dwoma corkami.

Ja z Tessa zapoznalam sie dopiero jakies pol roku temu, ale jej ksiazka "Falling Cloudberries" jest mi bardzo bliska, jako ze kocham kuchnie srodziemnorska, ale i ta troszke blizej Blakan i Turcji - pewnie z powodu siostry, ktora pracowala kilka lat w Niemczech w Tureckiej restauracji i przywozila czasem do domu takie smakolyki jak Baklawa- ale kocham tez jedzenie, ktorego przygotowanie nie zajmuje kilka godzin, a mimo to zachwyca smakiem, jak najbardziej wyszukane danie.

Kilka miesiecy temu, chyba w marcu, wyzej wspomniana kochana siostra, przyjechala do mnie w odwiedziny
i postawilam sobie za cel przygotowanie pysznej, ale i lekkostrawnej uczty powitalnej. Moja inspiracja byla ksiazka Tessy. Wykorzystalam kilka przepisow, ale moim ulubionym i juz kilkakotnie powtarzanym** stal sie zwlaszcza jeden. Znajac juz moje obsesje krewetkowe i fakt, ze wspomnialam upodobanie kuchni srodziemnomorskiej mozecie sie domyslic, ze bedzie skorupiakowo.



KREWETKI  PERI - PERI Z CZOSNKIEM I FETA:

(ZDJECIA POKAZUJA MOJA UROZMAICONA O SERCA KARCZOCHOW Z PUSZKI WERSJE)

PORCJA DLA 6 OSOB

  • 2 KG DUZYCH SUROWYCH KREWETEK,
  • 200G MASLA,
  • 10 ZABKOW CZOSNKU,
  • 45G POSZATKOWANEJ NATKI PIETRUSZKI,
  • MALA LYZECZKA PERI - PERI LUB PROSZKU CHILI
  • SOK Z 4 CYTRYN,
  • 400G FETY


"To jest niesamowite danie. Kazdy, kto go sprobowal pokochal je i ja tez nadal przygotowuje je na specjalne okazje - daje ono bardzo odswietne uczucie. Moja mama nadal soli kazda krewetke osobno, po usunieciu  ciemnej lini biegnacej wdluz wnetrza skorupiaka. My mozemy posypac je juz po ulozeniu w naczyniu. Moja mama uzywa zawsze peri- peri, ktorym jest chili z ogromna moca i pelna paleta smaku pochodzace z Afryki Poludniowej. Mozesz je zastapic swoim ulubionym chili lub pieprzem kajenskim w ilosci, ktora ci odpowiada. Ja lubie dobry balans ostrych smakow, ale nie chcemy by byl on zbyt mocny i obezwladniajacy inne aromaty. Mozesz oczyscic krewetki wczesniej i przechowac je na durszlaku w lodowce, wtedy przygotowanie potrawy zajmie ci tylko 20 minut. Ta potrawa nie wymaga zbyt wielu dodatkow: jakis chleb, ryz lub kuskus i wielka micha zielonej salaty.

      Oczysc krewetki usuwajac ich czarny srodek biegnacy wdluz od glowy do ogona. Najlepiej rozciac wdluz krewetke i usunac zylke ostrym koncem noza. Po tym nalezy przeplukac krewetke pod zimna woda i dobrze osuszyc.
      Rozrzuc kawalki 80g masla na dno zaroodpornego metalowego naczynia lub brytfanki. Uloz pojedyncza warstwe krewetek i posol je, a nastepnie posyp jedna trzecia czosnku i natki pietruszki. Posyp odrobina Peri - peri.
      Rozrzuc kawalki pozostalego masla na gore krewetek i uloz ich kolejna warstwe, posyp jak wczesniej czosnkiem, pietruszka i Peri - peri.  Powtorz jeszcze raz. Przykryj naczynie i piecz w srednio rozgrzanym piekarniku przez 10 minut, az krewetki pojasnieja i ich mieso stanie sie biale. Dodaj pokruszona fete i sok z cytryny i pokolysz troche naczyniem, aby sos ladnie sie porozlewal po krewetkach. Polej je tez troche przy pomocy lyzki. Nakryj brytfanke i obniz temperature 
w piekarniku. Piecz przez kolejne 10 minut, az feta sie ladnie rozpusci, potrzasajac znowu naczyniem. Po tym czasie podawaj w tym samym naczyniu, w ktorym je pieklas i podaj kazdemu miseczke z woda z cytryna, aby mogli oplukac w niej palce."***



Wiem, ze krewetki nie sa tanie w naszej Ojczyznie, ale jesli czujecie, ze macie ochote na cos naprawde ekstrawaganckiego i z tylko jednym drozszym skladnikiem, sprobujcie, bo naprawde warto.
Ja moje drugie podejscie do potrawy wzbogacilam pesto z dzikiego czosnku - oczywiscie wlasnej roboty -
i sercami karczochow z puszki. Maslo zastapilam dobra oliwa z oliwek, ale mysle, ze nawet olej rzepakowy
z pierwszego tloczenia nadawal by sie rewelacyjnie. Mozna poprobowac roznych dodatkow wedlug wlasnego smaku.

A to inne krewetkowe inspiracje:
Krewetki w sosie chili,
Zupa z czerwonej soczewicy ala japanise z krewetkami,
Weglowa saladka z krewetkami

*Cloudberrie po angielsku to malina moroszka, ktorej zdjecie mozna zobaczyc TU.
**Jak dla mnie dowodem na sukces przepisu w mojej kuchni jest syndrom powtarzalnosci, czyli czy chce mi sie go kiedykolwiek powtorzyc. Jest ich nie az tak wiele, jak by sie wydawalo, ale powyzszy jest zdecydowanie jednym z nich. Ostatnio zalozylam nawet zeszyt, gdzie zaczelam zbierac przepisy na te potrawy, ktore goszcza na moim stole regularnie.
***Tlumaczenie, jak zawsze, moje, wiec za nieudolnosci z gory przepraszam...

A tu jeszcze kilka zdjec ksiazki:





 Pa!



piątek, 24 czerwca 2011

Wypieszczone niedzielne obiadowanie



Jakies poltora miesiaca temu zmienilam prace i ku mej ogromnej radosci po raz pierwszy od dlugich 5 lat, mam kazdy, kazdusienki weekend wolny. Po raz pierwszy od pieciu dlugich lat czuje sie tak, jak czuc sie powinien kazdy z nas:
w piatek rano wstaje z podekscytowaniem wiedzac, ze to ostatni raz w tym tygodniu, kiedy musialam sie zmusic do opuszczenia cieplej poscieli o nieziemskiej godzinie 6.00 rano i po godzinnym sennym snuciu sie po domu, zaprzac mego rumaka (rower - Leaderfoksik) i wyruszyc do pracy. Dzien, kiedy kazda mijajaca godzina przed komputerem zbliza nas do upragnionego odpoczynku. Piatek wieczor to zawsze czyste lenistwo i koniami nikt by mnie z domu nie wyciagnal. Sobota rano to szalencze zakupy - jeden z problemow nie posiadania dnia wolnego w tygodniu, jak odkrylam - w oblezonych przez tlumy sklepach i na targach, potem wkladanie do zmywarki milionow talerzy, mycie podlog i pranie calej gory ciuchow - dzieki Bogu za odziedziczona po "tesciowej" suszarke do ubran. Wieczorem czasem jakis ubawik, czasem spacerek
i zwykla wygodna butelka czerwonego wina dzielona przy dobrym filmie.

Niedziela zas zawsze ma ta swiateczna atmosfere, ktora we mnie zostala z mlodych lat przechodzonych do kosciola
i mimo iz dawno juz nie praktykuje, nie zanika. Moim kosciolem stala sie natura i staram sie modlic posrod cichych drzew przeniknietych sloncem, posrod upajajacego zapachu lip w pelnym rozkwiciei bzyczenia choru owadow. Aby uczcic ten dzien wyciszenia i celebracji, staram sie jak najczesciej ugotowac obiad, ktory jest niezapomniany. Cos, co wkladajac do ust, bede przezuwac powoli, chcac zapamietac ten smak i aromat jak najdluzej, w przeciwienstwie do szybko przelykanych w ciagu tygodnia obiadow.
Nie co tydzien udaje sie mi to osiagnac, ale ten obiad sprzed dwoch tygodni stale pamietam. Niestety zdjecia sa tylko przed, bo posilek byl tak necacy, ze po wylozeniu na polmisek, zapomnialam calkowiecie o aparacie lezacym obok. Bardzo polecam, jesli uda wam sie kupic dobra wiosenna jagniecine.



MOSTEK JAGNIECY Z CHRUPIACA ZIOLOWA SKORKA:
(przepis zaczerpniety z magazynu wydawanego przez angielski supermarket Asda)
Przepis dla dwojga
Przygotowanie: 50 minut


Skladniki:

  • niewielki mostek jagniecy (wiecej na temat jagnieciny mozecie poczytac TU),
  • 2 lyzeczki musztardy francuskiej (ja nie mialam, wiec uzylam normalnej),
  • 2-3 lyzki bulki tartej,
  • duzy peczek ziol (tymianek, natka pietruszki, mieta lub rozmaryn),
  • 35g niesolonego masla


Wykonanie:
1. Rozgrzej piekarnik do 200C. Usun skore z mostka, pozostawiajc tylko cienka warstwe tluszczyku.
2. Rozsmaruj na nim musztarde przy pomocy duzego noza.
3. Aby przyrzadzic ziolowa mase, wrzuc ziola do robota i zmiel je na drobne kawalki, po czym dodaj bulke tarta, miksuj, az utworza ladna mase. Posol i popieprz.
4. Rozpusc maslo i wymieszaj z ziolowa masa. Rozsmaruj na mostku i wloz do lodowki na 30 minut.


5. Po tym czasie wyloz mostek do zaroodpornej brytfanki i piecz w rozgrzanym wczesniej piekarniku przez 35-40 minut. W tym czasie jagniecina upiecze sie pozostajac w srodku rozowa czyli idealna. Wyciagnij z piekarnika, nakryj folia aluminiowa i pozwol odpoczywac przez 10-15 minut.


Polecam z mlodymi ziemniaczkami i sosem mietowym wlasnej roboty lub kuskusem z pistacjami, szczypiorkiem i kilkoma listkami miety.

***Jagniecina i mieta to jedno z tych polaczen jak sol i pieprz co najmniej. Nic nie podkresla lepiej smaku jagnieciny niz mietowy sos - a moze tez pomaga w ukryciu jej silnego zapachu?

MIETOWY SOS NA BAZIE OCTU JABLKOWEGO:


Peczek swiezej miety szatkujemy bardzo drobno lub mielimy w procesorze, po czym gotujemy przez jakies 10 minut
w takiej ilosci octu jablkowego, aby je lekko przykryc. Dodajemy 2 lyzki fruktozy lub ksylitolu (ostatecznie cukru). I voila! Gotowe. Najlepiej przechowywac w jakims malutkim sloiczku, nawet do 6 miesiecy - ocet konserwuje, wiec nie musi stac w lodowce, nawet po otwarciu. Mozna jego lyzeczke polaczyc z majonezem dla uzyskania przecudownie delikatnego mietowego kremu.

***Jest to bardzo angielski przepis i polaczenie. Jagniecina jest tu uwielbiana i uwazna za wielkanocne mieso. A najlepsza jest podobno ta z Walii - ta tez jadlam, ale nie mam jeszcze porownania ;)

Koniec i pa!


sobota, 18 czerwca 2011

Proste przyjemnosci.

Glaskanie kociego futerka i wspolnie spedzony czas w ogrodku. 



Zielone szparagi zapiekane w parmenskiej szynce.


Moje dwie ulubione czerwcowe przyjemnosci - proste i w tej prostocie piekne...


SZPARAGI ZAPIEKANE W SZYNCE PARMENSKIEJ:

Skladniki:

  • peczek zielonych lub bialych szparagow,
  • kilka plasterkow szynki parmenskiej,
  • parmezan

Wykonanie:
Szparagi obgotowujemy w osolonej wodzie, po czym dwa lub trzy owijamy plastrem szynki i ukladamy w zaroodpornym naczyniu. Opiekamy w piekarniku przez jakies 10 minut. Po wyjeciu posypujemy swiezo startym parmezanem. Swietnie smakuja z jajkiem sadzonym lub w koszulce.

środa, 1 czerwca 2011

Omlet z zielonymi szparagami.


Przedostatnie majowe popisy ze szparagami ;)
Prosty omlet pieczony w piekarniu. Kiedy juz omlet podrosnie, ukladamy na nim szparagi, lekko je wciskajac w miekka powierzchnie jajka, posypujemy startym parmezanem i wkladamy do piekarnika na jeszcze kilka minut.
Jest to posilek tluszczowy w diecie Montigniac.



Jutro lub pojutrze wiecej, ale i tez ostatni raz :(


Sezon na szparagi jest oficjalnie zakonczony :(((((

wtorek, 31 maja 2011

Obiecanki - cacanki


Jak zwykle obiecalam przepis na gulasz ze swinskim orzeszkami na wczoraj, a wpisuje go dopiero dzisiaj. Ale chyba nie ma to wielkiego znaczenia, bo i tak nikt poza mna i najblizszymi tego blogu nie czyta... Pisze, bo mysle, ze moze
w przyszlosci moja dziatwa bedzie mogla tu zajrzec i poczytac mamine przepisy bez przewracania kartek, ktore pewnie beda juz zupelna przeszloscia (mam nadzieje, ze nie, bo kocham zapach ksiazek i gladkosc nowych zeszytow...)

A wiec moje przyszle dziatki, poczytajcie, jak ugotowac Gulasz z lisci mlodej kapusty ze Swinskimi Orzeszkami (Conopodium majus) oraz nadziewana piersia z kurczaka:
porcja na 2 osoby:



Skladniki:

  • 2 piersi z kurczaka,
  • 2 plastry sera zoltego,
  • 2 plastry chudego bekonu,
  • 400g mlodych lisci kapusty,
  • puszka pomidorow lub szklanka passaty,
  • lyzka smalcu ze skwarkami,
  • 15-20 swinskich orzeszkow (Conopodium majus),
  • przyprawy,
  • wykalaczki


Wykonanie:
Piersi z kurczaka motylkujemy i wkladamy do srodka plaster sera, owijamy bekonem i spinamy wykalaczka. Potem posmazamy na patelni, tylko po to by zakonserwowac smaczek i ladnie zarumienic. Kapuste wkladamy do zaroodpornego naczynia, wlewamy passate czy pomidory, lyche smalcu ze skwarkami, swinskie orzeszki przyprawy do smaku i zwyczajnie wkladamy do srednio rozgrzanego piekarnika na jakies 20 minut. Kiedy kapusta juz podmieknie, ukladamy na jej wierzchu piersi kurczaka i ponownie przykrywamy i pieczemy przez jakies kolejne 30 minut.  Powstaje rodzaj gulaszu - zupy. Piers jadlam osobno na talerzu, a gulasz w miseczce jako przystawke. Dobre, smaczne i proste danie tluszczowe
w diecie MM.



Palce lizac!!!

Przepisy dodaje do mojej serii:



Znajdziecie w niej wiele innych przepisow na przetwory i potrawy ze skladnikow, ktore mozemy znalezc wszedzie, dookola nas zupelnie za darmo.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Jadlospis

Na szczescie juz po Wielkanocy i mozna powrocic - niestety bylo grzesznie - do zdrowego jedzonka.
Dzisiaj prosty jadlospis.

Sniadanie: 
Bliny gryczane (link do przepisu po prawej) z jogurtem naturalnym 1.5% tluszczu i startym jablkiem
z cynamonem. Mam tego zawsze kilka sloikow, bo sa super proste i nadaja sie do weglowodanowych sniadan lub jogurtow.

JABLKO Z CYNAMONEM:
Kilka jablek scieramy na tarce razem ze skorka
i ukladamy w sloiku przesypujac co warstwe cynamonem. Sloik zakrecamy szczelnie
i przechowujemy w chlodnym miejscu. Jest nasze jabluszko dobre przez przynajmniej kilka tygodni i z czasem staje sie tez coraz slodsze.


Lunch:
Kolorowa zielona salata z czym Bozia podazyla
w ogrodzie z moim ulubionym bardzo orzezwiajacym dressingiem.
Ja na talerzu mialam jakies orientalne salaty, mlodziutka rzodkiewke razem z super pyszna natka, pomidor - jeszcze sklepowy, ale pachnial calkiem pomidorowo ;) - kilka fiolkow, ktorym udalo sie odrosnac po kosiarkowej napasci A. i kwiaty tymianku. Z salata jadlam omleta.

ORZEZWIAJACY DRESSING DO SALATY:
Nie podaje ilosci, tylko proporcje, bo wszystko zalezy, ile chcemy sosiku.
1 czesc musztardy (np.lyzeczka),
1 czesc soku z cytryny lub limonki,
2 czesci octu winnego,
4 czesci oliwy.
Wlac wszystko do sloika, zakrecic i potrzasnac, az sos stanie sie jasnozolty i oliwa ladnie z wszystkim sie polaczy.












Kolacja: Wcinalam musake zamrozona i oczywiscie rozmrozona z ostatniego posta :-)

Jak wygladaly posilki w stosunku do diety:
Sniadanie - weglowodanowe, 3 h przerwy po
Lunch - tluszczowy, 4 h przerwy po,
Obiad - tluszczowy.

środa, 20 kwietnia 2011

Musaka tluszczowa

Musaka - w orginale moussaka co w po turecku oznacza oberzyne. Jest to popularna potrawa w balkanskiej i wchodnio-slowianskiej kuchni, ktorej baza, jak sie domyslacie, jest oberzyna. Najbardziej znana forma jest ta wywodzaca sie z Grecji, skladajaca sie z podduszonej oberzyny (amerykanie nazywaja ja Egg plant - co zawsze wywoluje usmiech na mojej twarzy), pomidorow i mielonego miesa polanego bialym sosem
i zapieczona.

Moja wersja jest oczywiscie zgodna z dieta Montigniac.  Przepis pochodzi z forum, niestety nie pamietam, gdzie dokladnie zostal zamieszczony. Uwielbiam ta potrawe, kiedy mam ochote na cos naprawde sycacego
i tlustego. Mysle, ze kazdy ma takie dni, kiedy chce zjesc cos niezdrowego. A wiec zjedzmy tlusto, ale stale MM-owo :-D



















MUSAKA TLUSZCZOWA:

Skladniki: 
400g mielonego miesa wolowego chudego
(ostatno uzylam drobno posiekanej wieprzowiny i byla tez pycha),
1 duza oberzyna,
puszka lud dwie pomidorow lub przecier czy passata,
300g pieczarek,
 3-4 zabki czosnku,
sol,
pieprz,
40g sera zoltego,
czerwona ostra papryka w proszku.

Wykonanie :
Podsmazamy pokrojone plasteki pieczarki, az sie ladnie zbrazowia,
dodajemy mieso i podmazamy, az sie zbrazowi ladnie i beda w nim chrupkie kawaleczki,
dodajemy pomidory, tak by mieso bylo nimi przykryte,
dodajemy przecisniete przez praske zabki czosnku, sol i pieprz i dusimy wszystko przez jakies 10-15 minut.
W miedzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 180C i kroimy oberzyne na kawalki - wielkosc zalezy od upodobania, moga buc tez plastry. Ukladamy w zaroodpornym naczyniu i spryskujemy oliwa. Po 15 miutach wylewamy na warzywo miesno-grzybowa mase i posypujemy startym lub pokrojonym w cienkie plastry serem - ja uzylam dwoch: cheddara i edama. Posypujemy chojnie papryka.
Pieczemy przykryta przez jakies 20-25 minut, az oberzyna zmieknie, poczym dopiekamy bez przykrycia przez 5 minut, aby ser sie ladnie przypiekl i powstala chrupiaca skorka - bardzo pozadana.


Oto jak wyglada przed i po. Przepraszam, za wyglad naczynia, ktore choc stare i niemozliwe do domycia jest najlepsze na musake.

Jest to MM-owy posilek tluszczowy. Uwaga: troche za ciezki na kolacje, wiec najlepiej jesc na obiadek.
Smacznego!

wtorek, 22 marca 2011

Kocie igraszki

 

Wiosna w pelni... Kwiaty sie rozszalaly i stanowia wspaniale tlo do zabawy dla wszystkich szalonych kociakow swiata. Wieczory sa pelne zapachow, ptasiego swiergotania, siedzenia przy stole pelnego kwiatow
i kubku zielonej herbaty ze zblakanym paczkiem. Az trudno mi uwierzyc, ze jeszcze poltora tygodnia temu bylo zimno, szaro i buro...

Kontynuujac poszukiwanie ZIELONEGO nie tylko na dworze, ale rowniez w kuchni, wyciagnelam
z zamrazalki - niestety- torbe szpinaku. Mojego niegdys najwiekszego wroga. Do czasu, kiedy niezyjaca juz pani Basia z Kamienca kolo Wroclawia poczestowala mnie tymze z ogromna iloscia czosnku i smietany. Strzala Amora uderzyla mnie  natychmiastowo, juz po pierwszej lyzce tego smakolyku. Od tej pory zawsze przyrzadzam szpinak w ten sam sposob, czasem tylko zamieniajac smietanke na fete lub doddajac chili. Wiem, ze nie jest to specjalnie odkrywczy sposob, ale ta moja osobista przygoda z tym  nienawidzianym przez dziatwe chyba calego swiata przysmakiem warta jest wspomnienia.

Zawsze twierdzilam, ze najsmaczniejsze potrawy gotuje bez przepisow i wymyslone z tego co lodowka przyniesie. I tym razem  tak powstal moj:

BALERON W KOLENDRZE ZE SZPINAKIEM:

Skladniki:
plaster baleronu podwedzonego,
ziarna kolendry,
majeranek,
lubczyk,
pieprz,
oliwa z oliwek

400g mrozonego szpinaku,
4 zabki czosnku,
smietanka 18%,
sol


pol czerwonej cebuli pokrojonej w piorka
kilka galazek swiezego tymianku do "ubrania" dania





Wykonanie:
Kolendre i reszte przypraw ucieramy w mozdzierzu. Baleron nacieramy oliwa, posypujemy przyprawami, ktore porzadnie wcieramy. Odstawiamy na bok.

Szpinak wrzucamy do garnuszka i wlewamy wody tak do polowy. Wrzucamy zabki czosnku w lupinkach Gotujemy az sie rozmrozi i zmieknie. Wyjmujemy czosnek, wylupujemy i przeciskamy z powrotem do szpinaku. Dodajemy smietanki, tak aby szpinak ladnie sie zabielil.

Podgrzewamy piekarnik do jakichs 180C. Wykladamy szpinak do zaroodpornego naczynia. Na to ukladamy pokrojony w paski baleron i piorka cebuli. Polewamy nieduza iloscia oliwy i wstawiamy do piekarnka na jakies 20-25 minut. Posypujemy tymiankiem juz po upieczeniu.

Uwaga: baleron jest badzo slony, wiec nie nalezy go juz dosalac.







Jest to doskonaly posilek tluszczowy dla MM-ek.

Za to z przepisu, co prawda za drugim dopiero razem, udal mi sie i to bardzo przepyszny Chleb na sodzie 
z platkami owsianymi. Jest on wedlug przepisu z blogu Heidi, ktora promuje naturalne jedzenie. Oczywiscie musialam przepis troche zmodyfikowac, bo lodowka przyniosla zamiast maslanki kwasne mleko i zgubilam gdzies po drodze conajmniej pol  lyzeczki soli, he, he...

CHLEB NA SODZIE Z PLATKAMI OWSIANYMI:

Skladniki:
1.5 kubka platkow owsianych nieprazonych,
0.5 kubka zarodkow pszennych,
250g maki pszennej z pelnego przemialu,
50 g maki orkiszowej,
350 ml kwasnego mleka,
2 lyzki tegoz do posmarownia bochenka,
i chude mleko, zeby rozrzedzic ciasto,
poltora lyzki sody oczyszczonej,
pol lyzki soli,
czaruszka i kminek do posypania

Wykonanie:
Platki owsiane mielimy lekko blenderem na niezbyt drobna maczke. Mieszamy suche i mokre skladniki. Wyrabiamy ciasto, dolewamy mleka jesli ciasto wyglada suchawo. Wykladamy je do formy keksowej. Smarujemy wierzch reszta kwasnego mleka, posypujemy czarnuszka i kminkiem i robimy kilka glebokich naciec nozem na skos.
Pieczemy przez 30 minut lub krocej w piekarniku rozgrzanym do 200C, az skorka sie zarumieni i chleb bedzie wydawal pusty dzwiek przy pukaniu w niego.


 Chleb w srodku ma dosyc intensywny zolty kolor. Mysle, ze to za sprawa platkow osianych. Ma bardzo delikatny leciutko slodki posmak, kremowy jak owsianka. Jest doskonaly z serkiem i dzemem na sniadanie, ale z posolonym maslem - podobno, bo ja nie moge - tez smakuje przednio.

Oczywiscie chlebek w porcji do 100g jest doskonaly dla MM-ek na sniadanie lub przed 12.00 w poludnie.

czwartek, 17 marca 2011

Nocne rwanie kwiatow i Zielono Mi z Paddym

Ech Wiosna mi w sercu spiewa!!!! Jakos wczoraj chyba wszystkie kwiaty na drzewach rozkwitly i  bardzo mi sie zachcialo wielki ich bukiet postawic na moim nowym nabytku - wymarzonym dlugo stole. Nie bardzo jednak wypada zrywac galezie pelne kwiatow z drzew, ktore w wiekszosci rosna w przeddomowych ogrodach sasiadow. Postanowilam wiec po pracy okolo 11 wieczorem przejsc sie po ulicach i wrocilam
z pieknymi zdobyczami: rozowymi kwiatami wisni i zoltymi forsycjami, ktore zajely honorowe miejsce na stole....














Juz od jakiegos tygodnia chodzila za mna tesknota za miseczka pelna zielonej zupy. Nie wiedzialam czy to bedzie szpinak, czy brokul, az dzisiaj okazalo sie, ze to przeciez por, ktory lezy w lodowce juz dobrych kilka dni. A ze jest dzis Dzien Swietego Paddiego, ktore nie moge uczcic zielonym alkoholowym napitkiem, gdyz pracuje, nadazyla sie swietna okazja na zapomnianego pora w wymazonej zupie.

ZUPA KREM Z POROW Z WEDZONYM POSMACZKIEM:

Skladniki: 
500ml bulionu warzywnego,
500g pora, glownie zielonych czesci,
przyprawa eco ala vegeta,
pieprz

Dodatki: 
Ser wedzony rolada Bystrzycka - jakies 2-3 plastry pokrojone w malutka kosteczke,
2 plastry bekonu wedzonego zgrillowane bez tluszczu na chrupko pokrojone na male paseczki,
smietana do zupy 18%




















Wykonanie: 
Do garnka wlewamy bulion i wrzucamy pokrojony w plasterki por i gotujemy, az zmieknie. Miksujemy na papke i gotowe. Podawac z dodatkami, ktore rownawaza slodkawy posmak zupy.


















Jest to tluszczowy posilek MM-owy, ktory mozna spozywac na obiad lub kolacje.

A dzisiaj slucham Radia Roxy   :-) A jutro wieczorem bede tam sluchala Marii Peszek  i Kazi Szczuki
o kobietach.