Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agawa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 listopada 2012

Mincemeat na paje z jagodami zurawiny

Listopad jest przepiekny w tym roku. Brzmi to prawie jak oksymoron, prawda? A jednak, zwlaszcza gdy uda sie mi wyrwac z pracy godzinke wczesniej i wedruje do domu ulicami odswiezonymi deszczem, a zablakane slonce swieci mi w twarz. Zrobilo sie nagle cieplo i zimowa kurtka, wyciagnieta niedawno z szafy, poczula sie nagle zupelnie nie na miejscu...

Pomimo tego zachwycajacego nawrotu wczesnojesiennej wrecz pogody, zaczelam powoli swiateczne przygotowania. Moje swieta sa dziwne, bo troche polskie, a troche angielskie. Nie przygotowuje pelnego zestawu potraw z zadnej kultury, bo zwyczajnie nie mialby tego kto zjesc. Ale jest kilka klasykow, ktore musza pojawic sie na swiatecznym stole i w tym roku zaczelam od brytyjskiego klasyku, ktorym sa MINCE PIES. Oczywiscie jest o wiele za wczesnie na pieczenie tychze, choc
o tej porze piecze sie juz Christmas Cake, a Swiateczny Pudding przygotowuje sie w lecie. W tym wypadku zaczyna sie od przygotowania nadzienia do tych pysznych kruchych pajow.

MINCE PIE (tlumaczenie doslowne: ciastko z mielonym miesem) w wersji wspolczesnej nie ma z miesem nic wspolnego. Jest to slodki paj niewielkich rozmiarow z kruchego ciasta wypelniony aromatycznymi suszonymi owocami. Taki doslownie na dwa, trzy kesy. Serwowane sa one wylacznie podczas okresu swiatecznego. Historia siega az do XIII wieku, kiedy to powracajacy z Krucjat, przyniesli ze soba ze wschodnie przepisy zawierajace mieso, owoce i przyprawy.
Paje zmienialy nie tylko swa nazwe z uplywem wiekow, ale takze i skladniki. Typowo skladaly sie one z mieszanki mielonego miesa, tluszczu zwierzecego, owocow i przypraw, takich jak cynamon, gozdziki czy galka muszkatolowa. Tradycyjnie serwowane w okresie swiat Bozego Narodzenia, zwane owczesnie Miesnym Pajem, zostalo powoli wyparte przez purytanski kosciol popierajacy swiateczny bezmiesny post. Pomimo tego tradycja utrzymala sie do czasow wiktorianskich, ale przepis powoli stal sie przepisem na slodkie ciastka: zmniejszyl sie ich rozmiar, a mieso zostalo calkowicie odrzucone.
I tak do dzisiaj Mince Pie jest jednym z ulubionych swiatecznych przysmakow Brytyjczykow.***

Mince meat (pomimo swej nazwy, miesa nie zawiera) tradycyjnie przygotowuje sie je okolo 6 tygodni przed swietami, aby dojrzalo i nabralo glebokiego, przesiaknietego korzennymi przyprawami i alkoholu smaku.


MINCEMEAT NA PAJE Z JAGODAMI ZURAWINY:

Skladniki:
  • 500g mieszanki rodzynek, suszonej porzeczki i sultanek
  • 140g suszonych moreli, posiekanych
  • 85g mieszanej skorki z cytrusow
  • 250ml brandy, koniaku lub ciemnego rumu
  • skorka i sok z 1 cytryny
  • skorka i sok z 1 pomaranczy
  • 175g masla niesolonego
  • 185 g mrozonej zurawiny, lekko posiekanej (ja mialam ta wielka amerykanska)
  • 100g ciemnego syropu z agawy (mozna smialo zastapic miodem lub brazowym cukrem)
  • 1 i 1/2 lyzeczki cynamonu
  • 1/2 lyzeczki tartej galki muszkatolowej
Wykonanie:

1. Suszone owoce i skorki przeloz do miski, a nastepnie zalej brandy, sokiem z cytrysow i starta skorka. Przykryj i odstaw na 24 godziny, aby dobrze nasiakly.

2. Przeloz mieszanke do duzego garnka, dodaj syrop z agawy, pokrojone w kostke maslo oraz mrozona zurawine. Wymieszaj dobrze i podgrzej, az maslo sie rozpusci, a nastepnie dus na malym ogniu przez kilka minut. Przeloz do wyparzonych sloikow i przechowuj w chlodnym i ciemnym miejscu conajmniej 4 tygodnie, a az do 6 miesiecy.

Mieszanka napelnimy 4 sloiki po 250ml. Przepis, lekko przeze mnie zmodyfikowany, pochodzi z BBC Good Food i tu (kliknij tu) mozecie zobaczyc oryginal.

***O mince pajach bedzie oczywiscie wiecej przed swietami, kiedy wypelnie kruche foremki przygotowana mieszanka.


środa, 15 sierpnia 2012

Migdalowe maslo


Swiat zrobil sie ostatnio bardzo migdalowy. Promowane jako wazny skladnik diety, pojawiaja sie nawet w kobiecych magazynach na kolorowych zdjeciach jako modny gadzet, ktory powinien zanlezc sie w kazdej damskiej torebce. Nawet przegladajac przepisy w blogosferze, lacznie z moja wlasna tworczoscia, latwo zauwazyc, iz pojawiaja sie one o wiele czesciej niz kilka lat temu.  I nic dziwnego, sa one bowiem bogatym zrodlem witaminy B, obnizaja poziom cholesteloru we krwi i uwazane sa za "pozywienie dla mozgu". Swietne dla osob wykonujacych prace umyslowa i uczacych sie.
Znalazlam fajny przepis na Maslo Migdalowe, we wrzesniowym BBC Good Food (kliknij na link) i musialam go wyprobowac. Jest ono smaczna alternatywa dla masla orzechowego. Mozna go rowniez dodac do kruchego ciasta zamiast masla w podobny sposob do tahiny, jak w tym przepisie (kliknij na link).

Skladniki:
Przepis na 300g masla, ktore przechowujemy w szklanym sloju w lodowce do tygodnia. 

  • 300g migdalow w calosci i ze skorka
  • miod lejacy lub syrop z agawy

Wykonanie:

1. Migdaly wykladamy rowna warstwa na blaszke i pieczemy przez 10 minut w piekarniku rozgrzanym do 170C.
2. Po przestudzeniu wrzucamy je do robota kuchennego i mielimy przez 12 minut, co jakis czas zatrzymujac, aby oskrobac scianki robota.
3. Na koniec dodajemy miodu lub nektaru wedlug uznania, az maslo stanie sie gladkie i blyszczace.



wtorek, 26 czerwca 2012

Kamienne lato: Tartaletki z brzoskwinia i nektarem z Agawy


Juz sezon na owoce pestkowe (ang. stone fruit, doslownie: owoce z kamieniami) rozpoczety, chociaz wydawalo by sie, ze skoro lata w tym roku nie mamy na Wyspie, to i nie powinno byc pieknych meszkowatych brzoskwin, ociekajacych slodkim sokiem, dostepnych ot tak, po prosty na kazdym straganie hadlowej ulicy w Erdington. A jednak sa, oczywiscie pochod one glownie za ze slonecznej Hiszpanii, ale ja sobie tlumacze, ze jesli produkty sa sprowadzane
z krajow w obrebie Europy, to tak jak, by byly z naszego ogrodu. W koncu jestesmy paneropejskim spoleczenstwem teraz, czyz nie? W Wielkiej Brytanii niestety w tym roku nie ma zbyt wielkiej szansy nawet na jablka. Podobno zapowiada sie zbior najgorszy od piecdziesieciu lat. Ale nie nad negatywami tu chce sie rozwodzic, ale o pozytywnie slodkim i wspaniale prostym, letnim deserze w brzoskwiniami.




TARTALETKI Z BRZOSKWINIA I NEKTAREM Z AGAWY:

Skladniki:
(PRZEPIS NA 4 PORCJE)

  • 250 g kruchego ciasta (nie wstydzmy sie kupowac gotowego, chodz zrobienie go w domu, tez jest calkiem proste - ja mialam zamrozone po ostatnim rabarbarowym wypieku)
  • 4 duze dojrzale brzoskwienie pociete w polksiezycowe plastry
  • nektar z agawy - okolo 4 lyzki,
  • lody waniliowe

Wykonanie:

1. Kruche ciasto walkujemy lekko i wykladamy do malych okraglych, plaskich foremek o srednicy okolo
10 centymetrow i pieczemy przez jakies 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni.***
2. Kiedy nasze tartletki sa juz upieczone. ukladamy na nich plastry brzoskwini i polewamy je nektarem
z agawy i ponownie wkladamy do piekarnika na jakies 15 minut.
3. Serwujemy cieple z galka lodow waniliowych lub, jak na zdjeciu, o smaku Banoffie Pie.


***Aby zapobiec wybrzuszaniu ciasta po srodku formy, ja uzywam starego angielskiego triku i wykladam ja papierem do pieczenia, a nastepnie wsypuje dosc sporo suchej fasoli lub ryzu, aby je obciazyc. Dziala za kazdym razem!!!

wtorek, 13 września 2011

Czarny bez


Przypomnialam sobie dzisiaj, jak bardzo lubie Wrzesien i jak bardzo go zawsze lubilam. Jako dzieciak juz pod koniec wakacji z podekscytowaniem czekalam na rozpoczecie szkoly. Obkladalam w papierowe okladki nowe, intrygujace podreczniki, ostrzylam olowki i ukladalam dlugopisy w piorniku marzac, ze kiedys zamieszka w nim Plastus. Nie bylam nigdy, jak to brzydko mowilo sie, "kujonem", ale lubilam szkole i nie ukrywalam tego. Bylo w niej zawsze tak interesujaco, zwlaszcza kiedy podroslam i nagle zaczelam zauwazac nieporadnych wyrostkow z ledwo sypiacym sie wasem wokol mnie.
Teraz, jako dorosla juz babka lubie Wrzesien, bo dni nie sa juz tak gorace, a slonce wysyla promienie nadajace swiatu bardzo miekkich ciepych kolorow, jakby wylala sie z nieba rzeka zlotego miodu. W powietrzu zas unosi sie slodki zapach dojrzalych owocow i opadlych lisci topoli.
Lubie Wrzesien, bo jest czasem dostatku i gromadzenia ciezko wypracowanych plonow. Jest to czas, gdy natura obdarowuje nas chojnie, jaby nagle upila sie i nie wiedziala, co robi, Glupia. Przynosi w swych rekach czerwone jablka, pomaranczowe gruszki, czarne jezyny, purpurowe owoce glogu i dzikiej rozy, granatowe owoce dzikiego bzu, a w koncu brazowe podgrzybki i borowiki - te najwspanialsze dary lasu.
Czego wiecej mozna sobie zamarzyc...
Uswiadomil mi to wszystko dzisiejszy spacer, z ktorego wrocilam z pekata torba, pelna tego bogactwa wrzesniowego: owocow czarnego bzu, powoli konczacych sie jezyn i dzikich jablek, slodkich jak miod.

Czarny bez pojawil sie dla mnie w tym roku. Jakos nigdy wczesniej nie mialam z nim do czynienia nic. Nie bylo w domu tradycji przygototwywania przetworow z tegoz, wiec dopiero moje tegoroczne wzmozone eksplorowanie darmowych darow Natury, uswiadomilo mi, ze pelno jest krzewow czarnego bzu dookola i trzeba by cos z nimi zrobic. Juz wczesniej w tym roku pisalam o doskonalym Szampanie z kwiatow dzikiego bzu, ktorego jeszcze jedna butelka stoi w kaciku w kuchni, czekajac na specjalna okazje:



Dzisiejszego popoludnia wrocilam do domu z ogromna iloscia bardzo dojrzalych, czarnych owocow czarnego bzu i zupelnie nie wiedzialam, co z nimi poczac. Zasiegnelam wiec wirtualnej porady u kolezanek - blogerek: Bei i Komarki, ktore wyjasniaja wszystko na temat, jak sie z owocami obchodzic, wiec nie bede juz powtarzac tych faktow. Krociutko tylko podkresle:
nie nalezy spozywac owocow dzikiego bzu na surowo,
najlepiej je przegotowac i nastepnie przetrzec,
mozna spozywac pestki, jesli nie przeszkadzaja.

A oto co nawarzylam:


SOK Z OWOCOW BZU CZARNEGO:

Skladniki:
500g owocow czarnego bzu,
cukier do smaku ( u mnie syrop z agawy)

Wykonanie:
Owoce nalezy oberwac z galazek, co nie jest problemem, jesli sa dojrzale. Wystarczy je lekko oskubywac, a wiekszosc
z nich latwo opada. Mozna tez uzyc widelca, jak jedna z powyzej wspomnianych bloggerek radzi. Kiedy juz obrane, przeplukujemy i zalewamy do 3/4 wysokosci woda i zagotowujemy. Tu mala dygresja: chcialabym, aby ktos mnie ostrzegl przed dzwiekami, jakie owoce wydaja przy gotowaniu. Bylam sama w cichym domu, kiedy nagle z garnka zaczelo dochodzic zawodzenie, ktore smiertlenie mnie przestraszylo! Dzielnie podeszlam do kuchenki i, posluchawszy, z wyrzutami sumienia stwierdzilam, ze to pekajace owoce, wydaja prawieze ludzki dzwieki przy pekaniu. O zgrozo!
Kiedy juz wszystkie owoce wyziona ducha :), pogotuj je przez jakies 5 mniut i nastepnie nalezy je przecedzic. Szczerze mowiac nie przecieralam i nie zostawialam ociekajacych owocow nad sokiem zbyt dlugo, bo chcialam je uzyc w dzemie,
a mimo to sok jest pyszny i aromatyczny. Dodalam do niego syropu z agawy do smaku i gotowe. Zostal przelany do wyparzonych butelek po "kubusiu" i voila!


Sok ma kolor ciemno - krwisty, co mnie - milosniczce wampiryzmu baaaardzo sie podoba...

Kolejne dzielo dzisiejszego popoludnia to tylko polecany, jako swietnie polacznie, a przez ze mnie szczesliwie wykonany - akurat mialam na podoredziu jezyny zebrane tego samego popoludnia:


DZEM Z JEZYN I OWOCOW CZARNEGO BZU:

Skladniki:
250g pulpy z przegotowanych owocow czarnego bzu,
400g jezyn,
3 duze lyzki ksylitolu

Wykonanie:
Takie samo, jak kazdy dzem. Zagotowac owoce i cukier razem, a nastepnie przelozyc do wyparzonych sloikow.



MARMOLADA Z JABLEK I OWOCOW CZARNEGO BZU Z CZERWONYM WINEM:

Skladniki:
250 g pulpy z przegotowanych owocow czarnego bzu,
4 duze jablka pokrojone w kostke,
3-4 duze lyzki ksylitolu,
pol szklanki czerwonego wina

Wykonanie:
Wszystko razem zagotowac, az jablka zmiekna, a nastepnie zmiksowac na gladka mase i przelozyc do sloikow.


Wszystkie przepisy dodaje do mojej serii:


Znajdziecie w niej wiele innych przepisow na przetwory i potrawy ze skladnikow, ktore mozemy znalezc wszedzie, dookola nas zupelnie za darmo.

A takze dodaje do:

Akcja przetwory 2011

środa, 7 września 2011

I jeszcze raz muffinki



Sierpien minal za szybko, a teraz wrzesien jakos mi ucieka niepostrzezenie... Ale rece wciaz mam splamione jezynowym sokiem... Mimo pogody, ktora zaskakuje jak w marcu, wciaz pojawiaja sie nowe ciemne i soczyste owoce na krzewach, ktore rozgoscily sie tu w mojej okolicy na dobre.

Mufiny sa dobre ze wszystkim, a wiec musza byc i dobre z moim ulubionym - obok jagody - najulubienszym owocem.



Przepis jest zawsze taki sam, kiedy robie te niegrzeczne. Juz o nich pisalam wczesnie, to te z truskawkowym sercem 
i biala czekolada. Ale dla przypomnienia przytaczam jeszcze raz, bo jest niezawodny :

PRZEPIS PODSTAWOWY NA MUFINY:

  • 375 g maki pszennej 
  • 2 lyzeczki sody oczyszczonej
  • 150 g cukru bialego lub brazowego ( ja uzywam ksylitolu do posypania i syropu z agawy do poslodzenia)
  • 3 duze jajka, roztrzepane
  • 150g masla, rozpuszczonego
  • 250 g naturalnego jogurtu (ja uzylam maslanki)
  • 2 lyzeczki mleka
  • 1 lyzka cukru do posypania


1. Nagrzej piekarnik do temperatury 200C / 180C z wiatrakiem / gazowym na 6 i wyloz forme papierowymi foremkami (slikonowej nie trzeba)
2. Wymieszaj w misce suche skladniki i dodaj szczypte soli. Wymieszaj razem jajka, rozpuszczone maslo, jogurt i mleko, a nastepnie wymieszaj je szybko z suchymi skladnikami. Nastepnie wrzuc owoce i lekko wymieszaj. Nie martw sie grudkami. Waznym jest, aby nie mieszac zbyt dlugo, gdyz muffiny straca ich lekkosc.
3. Powlewaj ciasto do foremek. Posyp gory mufin cukrem. Piecz przez 20-25 minut az sie zezloca. Studz w formie przez 5 minut przed wyciagnieciem z foremek. Wyloz na stojak z zeberkami czy ruszt, aby calkowicie ostygly.



Z jezynami sa absolutnie cudowne, ale smak rozwija sie w pelni dopiero na drugi dzien, wiec warto poczekac. Mozna je smialo przechowywac w puszce do 5 dni.



W jezynowej serii wkrotce pojawia sie takze przetwory :)



Przepis dodaje do mojej serii:


Znajdziecie w niej wiele innych przepisow na przetwory i potrawy ze skladnikow, ktore mozemy znalezc wszedzie, dookola nas zupelnie za darmo.

A takze do mikserowej akcji  SEZONOWO JEZYNOWO.

Sezonowo Jeżynowo






piątek, 2 września 2011

Smak slonca


Mysle, ze jezyny sa kwintesencja lata... Ich smak, aromat i kolor przynosza na mysl rozgrzane promienie slonca. Kazdy nagrzany sloncem owoc to maly kawalek przemijajacego juz sezonu, jak na zdjeciach, ktore zrobilam w to samo popoludnie, co zdjecie jezyn.




W tym roku postanowilam sobie, ze jezyn nie kupie. I nie kupilam, a mimo to mam w zamrazarce dwie kilogramowe torby pelne czarnego dobrodziejstwa. Kupowac jezyny to jak kupowac zapach kwiatow! Sa przeciez wszedzie! Na kazdym rogu prawie, w kazdym parku i przy kazdych krzakach. Mozna je wrecz nazwac roslina inwazyjna, bo jest prawie jak chwast.A sa przeciez takie cudowne!!!
Takze nie zwazajac na podrapane dlonie i nogi - wciaz zapominam, ze nie powinnam lazic po krzakach w krotkich spodenkach - zbieralam je zachlannie, brudzac palce i niezaspokojone usta sokiem.
Najlepszym odkryciem sierpnia byl wielki krzak jezyn rosnacy praktycznie za plotem, ktory w tym roku rodzil i stale rodzi jak szalony. Podarowal mi on juz swoja piekna dziatwe kilkakrotnie. I przyczynil sie do cudnych  wyrobow.


Pierwszy byl dzin. Kocham dzin i nie ma to nic wspolnego z szescioletnim mieszkaniem w jego ojczyznie. Juz
od mlodych lat - oczywiscie po osiemnastce ;) - uwielbialam smak jalowcowki, jak nazywal go Tato.
Kiedy przeczytalam przepis na Jezynowy Dzin w BBC Good Food Magazine wiedzialam, ze musze go zrobic i czekalam na dojrzewajace jezyny z wielka niecierpliwoscia. Jeszcze nie wiem, jak smakuje, bo musze poczekac jeszcze kilka miesiecy, ale wyobrazam sobie jego cudny, letni smak w srodku zimy...



JEZYNOWY DZIN

Skladniki:

  • 4 filizanki umytych jezyn,
  • 8 filizanek dzinu,
  • cukier do smaku (okolo 4-8 lyzek) - JA uzylam syropu z agawy ciemnego, ktory smakuje jak miod spadziowy
  • duzy, wyparzony sloj




Wykonanie:
Owoce zalewamy alkoholem i dodajemy cukier. Szczelnie zakrecamy i delikatnie potrzasamy, aby wymieszac skladniki. Przechowujemy w chlodnym i cimnym miejscu od czasu do czasu wstrzasajac delikatnie. Po 4 tygodniach mozemy probujemy i ewentualnie dodajemy wiecej cukru.
Po 3 miesiacach filtrujemy przez bawelniana szmatke, zachowujac jagody jezyn do innego uzytku. Nastepnie filtrujemy raz jeszcze przez filtr do kawy, aby pozbyc sie reszty paproszkow.
Mozemy alkohol w tym momencie juz spozywac lub przechowywac az do 12 miesiecy. Nalezy dodac, ze proces dojrzewania im dluzszy, tym bardziej zbliza nasz alkohol do likieru.



Zauwazylam tez, ze jezyny po jakims tygodniu, calkowicie starcily kolor na rzecz plynu, co wyglada dosyc niesamowicie.


Ja juz niedlugo bede robila pierwsza probe smakowa, wiec bede ten post uaktualniala, coby przekazac swiatu wrazenia moich kubkow smakowych...

PS. Proba smakowa zostala przeprowadzona po 3 miesiacach lezakowania dzinku i po wyciagnieciu z niego bardzo "nabuzowanych" jezyn. Jest, a raczej juz prawie byl, wspanialy... Trudno opisac slowami smak i piekny jezynowy kolor. Kazdy milosnik jezyn, zakocha sie w nim od razu. Serdecznie polecam. (14.01.2012)



Przepis dodaje do mojej serii:


Znajdziecie w niej wiele innych przepisow na przetwory i potrawy ze skladnikow, ktore mozemy znalezc wszedzie, dookola nas zupelnie za darmo.

A takze do mikserowej akcji organizowanej przez JOONE  Sezonowo Jezynowo.

niedziela, 14 sierpnia 2011

Wloska zupa z pomidorow pieczonych z miodem


W sezonie pomidorowym, kiedy powinno byc cieplo, czasami, jak w tym roku wciaz pragniemy sie rozgrzac.
Zupa, ktora tu wam przedstawie jest prosta i wyjatkowo pyszna i pochodzi ze slonecznej Italii.
Uslyszalam o tej cieplej i cudownie rozgrzewajacej zupie w "Saturday Morning Kitchen" na BBC 1, ktora jest angielskim odpowiednikiem naszych programow sniadaniowych. Jeden z cieszacych sie popularnoscia na Wyspach wloskich kucharzy, niestety imienia za nic nie pamietam, zaprezentowal, jak latwo przyrzadzic zupe pomidorowa ze slodkim posmakiem pieczonych papryk i miodu.
Przepis ten jest moja osobista wariacja, jako ze przepisu z telewizji nie zapisalam i musialam improwizowac, ale za to jaki efekt! Ze palce lizac...


WLOSKA ZUPA Z POMIDOROW PIECZONYCH W MIODZIE.

Skladniki:

  • 500g pomidorow,
  • 2-3 duze czerwone, slodkie papryki,
  • 300 ml bulionu najlepiej warzywnego ale moze byc z kury,
  • miod (ja ja zwykle unikajac niepotrzebnych IG, uzylam syropu z agawy),
  • swiezy tymianek - peczek,
  • oliwa z oliwek,
  • ocet balsamiczny,
  • sol i pieprz




Wykonanie:
1. Pomidory przekroj na polowki i poukladaj wnetrzem do gory w zaroodpornym naczyniu. Polej kazdy odrobinka miodu lub syropu z agawy i occtem balsamicznym. Poukladaj na gorze galazki tymianku. Papryki w calosci uloz w osbnym naczyniu, Wloz do rozgrzanego do 180C piekarnika. Piecz az poidory ladnie zmiekna, a skorka na papryce stanie sie czarnawa i pojawia sie bable.

2. Papryke wloz do plastikowego woreczka i szczelnie zamknij. Zostaw na jakies 5 minut. Ulatwia to pozniejsze obranie ze skorki i wyciagniecie claego gniazda nasiennego. Tak przygotowane pokroj w kawalki zachowujac koniecznie caly wyciekajacy sok.

3. Z pomidorow sciagnij galazki tymianku. Powinny na pomidorach pozostac listki.

4. Wrzuc warzywa do garnka i wlej bulion, a nastepnie zmiksuj na gladko blenderem. Dopraw sola i pierzem i zupa gotowa.

5. Podawaj polana odrobina oliwy i octu balsamicznego. Posyp swiezo zmielonym pieprzem czarnym. Mozna podac rowniez cieply chlebek czosnkowy lub pokrojony w kosteczki jakis aromatyczny ser, np. pecorino - wloski ser owczy.


Ja spryskalam ja octem balsamiczny w spraju, ktory udalo mi sie znalez w Lidlu. Swietna sprawa, poniewaz pozwala to bardziej kontrolowac ilosc occtu, ktora chcemy uzyc. Zupa ma cudowny slodki aromat, dzieki uzytemu miodowi i papryce.


Dodaje zupke do Letniego Festiwalu Zupy Peli:

http://smakiprzysmaki.blogspot.com/2011/06/trzeci-letni-festiwal-zupy-zaproszenie.html


Pa!

wtorek, 9 sierpnia 2011

Ostanie niebieskie plamki lata



Lipiec dla mnie w tym roku nie istnial. Tygodnie przemsknely sie przez palce jak drobne ziarnka piasku. Pasma dni i nocy zlaly sie w jeden rozmazany obraz zapracowanej Kasi. Nowa praca, ktora miala byc dla mnie dlugo oczekiwanym wytchnieniem od pracujacych weekendow okazala sie bardzo wymagajaca czasowo i przez ostanie dwa miesiace pracowalam prawie kazdy weekend. Pozwala mi to osiagnac pewne finansowe cele, ktore w tym roku sobie postanowilam, takze tu wielki plus. Czasowo niestety zostalam okradziona ze slonecznego wyjatkowo w tym roku lipca i juz kawalka sierpnia.
Ale postanowilam wyrwac sie z tego marazmu pracusia i zalapalam sie w zeszly weekend na doslownie ostanie jagody
w Cannock Chase niedaleko Birmingham. Udalo mie sie zebrac jedno niewielkie pudelko, ktore zostalo zamrozone na lepsze czasy, a do cuda, ktore opisze ponizej wykorzystalam te kupione w Aldim, a pochodzace z Polski naszej kochanej. Jagody giganty, ktore wygladaja zupelnie, jak amerykanskie borowki, bo oczywistym jest, ze pochodza z farmy jakowejs, ale smakuja zupelnie tak, jak zwyklego rozmiaru jagodki zerwane z krzaczka w lesie niedaleko Twardogory...
Nieomylny znak lata jagody - te niebieskie plamki upiekszajace zwykle soczyscie zielony las, zostaja juz powoli, ale stanowczo wyparte przez kolor jesieni - czerwien borowek. Zauwazyliscie na pewno tez, ze jesien nosi czerwone korale nie tylko jarzebin, ale i borowki wlasnie, glogu i czarne misterne kolczyki z jezyn.



Koniec moich pseudo poetyckich wywodow o porach roku... Mysl o serniku, ktory nie bylby pelen cukru
i maki chodzila juz za mna jakis czas. Przepisow bylo sporo z forum MM, ale jakos nigdy sie nie moglam za nie zabrac. Nie wiem czemu, ale wydawalo sie mi, ze upieczenie sernika przekracza moje zdolnosci kulinarne. Dopiero przepis
z sierpniowego numeru angielskiego magazynu Delicious, ktory od jakiegos pol roku prenumeruje i namietnie czytam, okraszony pieknym zdjeciem sernika z jagodami, zainspirowal mnie do pierwszej w moim zyciu proby upieczenia tegoz. Do tego oczywiscie dolozyl sie fakt kupienia polskich jagod gigantek. Przepis ten jest na sernik pieczony, co jest w UK wielka rzadkoscia, gdyz tu kroluje kremowy sernik na zimno, ktory nie ma nic wspolnego z naszym polskim odpowiednikiem, a ktory jeszcze tu kiedys opisze bardziej szczegolowo - obiecuje.

Moja wersja sernika z Delicious nie zawiera cukru, ktory zostal zastapiony syropem z agawy. Nie zawiera takze spodu
z ciastek i maki kukurydzianej. Zawiera zas make z amarantusa (szarlatu), ktora jest bezglutenowa i ma bardzo niski poziom cukru (IG). Jest wiec on troche zdrowszy niz jego tradycyjna wersja, ale zeby byl calkowicie MM trzeba by zamienic serki uzyte na ich nisko tluszczowe odpowiedniki.




SZARLATOWY SERNIK Z JAGODAMI:
(przepis z sierniowego wydania magazynu Delicious)
tlumaczenie ja, zdjecia ja

12 porcji, przygotowanie zajmuje 10 minut, pieczenie 45-60 minut plus chlodzenie

Jest to luksusowy sernik z orzezwiajacymi kawalkami jagodowej soczystosci. Smak rozwija sie w pelni dzieki nocy spedzonej w lodowce, wiec przygotuj go najlepiej dzien wczesniej. Serwowac nalezy z odrobina chudej smietanki.

Skladniki:

  • 50 g stopionego masla, plus ekstra do natluszczenia formy,
  • 200 g kruchych ciasteczek imbirowych, (ominelam 2 pierwsze skladniki calkowicie)
  • 1 laska wanili (ja uzylam esencji),
  • 400 g serka mascarpone (ja mialam go pol na pol z lzejasza ricotta),
  • 350 g serka smietankowego,
  • 125 g drobnego cukru (uzylam tu okolo 50 g syropu z agawy, ktory jest 2 razy slodszy niz cukier i ma o polowe nizszy wskaznik IG),
  • 2 lyzki maki kukurydzianej (lub 3 szarlatu, aby dogescic po syropie z agawy),
  • 3 jaja,
  • swiezo starta skorka z malej pomaranczy,
  • 300 g jagod (lu 500g jak ja :))





Wykonanie:

1. Nagrzej piekarnik do 180C/ z termoobiegiem 160C/ gazowy 4. Natlusc gleboka forme do pieczenia 
o srednicy 24 cm. Wmieszaj pokruszone ciastka ze stopionym maslem i wyloz je do formy. Uklep je dobrze spodem lyzki, aby utworzyly solidna podstawe. Wloz forme na 10 minut do lodowki. (Ja po prostu wysypalam natluszczona forme lekko bulka tarta i to pelnoziarnista.) 



2. Rozetnij laske wanili i wyskrob ziarenka (zachowaj pusta laseczke do zrobienia cukru waniliowego). Umiesc je w duzej misce razem z wszystkimi serami, cukrem, maka, jajkami i skorka pomaranczowa. Zmiksuj dobrze na gladka mase.



3. Wmieszaj delikatnie jagody pozostawiajac duza garsc do posypania gory ciasta. Po wymieszniu wysyp reszte jagod na gore i lekko je podociskaj do ciasta. Piecz okolo 40 minut do 1 godziny, az sie zarumieni      - troche mniej niz moje ;) - 
i prawie calkiem zetnie, ale ma pozostac troszke miekkie w srodku - to zetnie sie w lodowce podczas chlodzenia. Nie wyciagaj z piekarnika, lecz otworz drzwiczki i zostaw w srodku do ochlodzenia zanim wyciagniesz z formy. Nalezy schlodzic sernik przez noc w lodowce, aby smak ladnie sie rozwinal.



Jako ze wszyscy wiemy, ze jagody sa jednym z najsmaczniejszych dziko znajdowanych owocow, dodaje przepis do  mojej serii:
CO JESC W TYM MIESIACU NA DZIKO?



Znajdziecie w niej wiele innych przepisow na przetwory i potrawy ze skladnikow, ktore mozemy znalezc wszedzie, dookola nas zupelnie za darmo.

A w pozostalej czesci sierpnia bedzie bardzo jezynowo....